Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "kampania prezydencka". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "kampania prezydencka". Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka - Rafał Trzaskowski

Kampania prezydencka przed 1. turą na finiszu, czas przedstawić narrację fotograficzną ostatniego z grona 6. głównych kandydatów - Rafała Trzaskowskiego


Prezydent Warszawy zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską w wyścigu o prezydencki fotel i musiał natychmiast wziąć się do pracy, bo miał dużo mniej czasu niż pozostali kandydaci na osiągnięcie swojego celu. Na szczęście, jego przekaz poprzez wizerunek fotograficzny został ukonstytuowany dużo wcześniej, przy okazji walki o prezydenturę Warszawy. Teraz wystarczyło tylko przestawić machinę produkcji wizualnej na inne, bardziej ambitne tory. Sztab Koalicji Obywatelskiej, który całkiem dobrze  - pomimo klapy całego projektu - poradził sobie z foto-wizerunkiem jego poprzedniczki równie i w tym przypadku wykazuje się profesjonalizmem, dobrym okiem i konsekwencją budowy obrazu lidera opozycji.

Rafał Trzaskowski trzyma wysoko uniesionąr ękęw geście pozdrowienia
Instagram trzaskowskirafal


Nic dziwnego, że powyższe zdjęcie stało się jedną z ikon kampanii Rafała Trzaskowskiego. Nie wiem czy było ustawiane, czy zrobione na jednym ze spotkań wyborczych, ale efekt jest zaskakująco dobry. Poza jest zaiście "wodzowska", mina doskonała, tło całkowicie czyste od jakichkolwiek obcych elementów, tylko niebo z chmurami idealnie ułożonymi w nieregularne, nic nie przypominające (a to ważne) wzory i te słoneczne refleksy ("postać w blasku") - hit ostatnich lat w zdjęciach instagramowych. 

"Na wodza"

Trzaskowski startuje z pozycji absolwenta Kolegium Europejskiego, prezydenta stolicy, byłego europosła mówiącego pięcioma językami, więc kampania "na swojaka", "jednego z nas", tak jak w przypadku Szymona Hołowni czy Kosiniaka-Kamysza, byłaby podszyta fałszywym tropem. Model "wodzowski" był zatem  jedynym wyjściem na bezpośrednią konfrontację z urzędującym prezydentem, który również  wodzowską retoryką chce zaczarować wyborców.


Rafał Trzaskowski na tle flag Polski i UE
Instagram trzaskowskirafal

Instagram trzaskowskirafal 14 czer.

Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski przemawia z pomnikiem Neptuna w tle
Instagram trzaskowskirafal

Wodzowskie tony są i może dominujące, ale nie można odmówić Rafałowi Trzaskowskiemu chęci pokazania siebie w różnorakich interakcjach z ludźmi.


Instagram trzaskowskirafal


Instagram trzaskowskirafal

Na domowo

Żona Rafała Trzaskowskiego, Małgorzata również stara się brać udział w kampanii męża, często występuje w krótkich filmach video na Instagramie, podobnie jak ich dwoje dzieci. Seria "ocieplających" zdjęć rodzinnych nie jest duża, ale stanowi ważny akcent w wizerunku Trzaskowskiego. Zdjęcia te, zdają się nawiązywać do bardzo lubianej i popularnej wśród klasy średniej estetyki katalogów lub reklam skandynawskich sklepów z wyposażeniem domu. Białe koszule, jasne meble, rozmyte tło, zrelaksowane pozy skąpane w rodzinnej czułości - to częste elementy widoczne na tych zdjęciach.

Rafał Trzaskowski siedzi z żoną na kolanach w fotelu w ich domu
Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski stoi przytulony z żoną w kuchni ich domu
Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski bawi się ze swoimi dziećmi
Instagram trzaskowskirafal 19 czer


Pod względem fotograficznym narracja kampanii Rafała Trzaskowskiego idzie w ślady jego poprzedniczki,. Poprawna tematycznie, doskonała technicznie, z odrobiną błyskotliwości, ale bez skandali czy prowokacyjnych akcentów, które możemy niekiedy zobaczyć w jego materiałach wideo. 
Jakie będą efekty poczynań sztabu Rafała Trzaskowskiego i pozostałych kandydatów przekonamy się już niebawem.

Wszyscy wiemy, że fotografie z kampanii prezydenckiej oglądane na ekranach naszych smartfonów i komputerów to taki nowoczesny iluzjon o zróżnicowanej skali barw prawd, półprawd, udawania, a bywa, że i fałszu. Iluzjon to wszakże fascynujący, w ciągłym ruchu, przytłaczający ilością obrazów,  znaczeń i odniesień za nimi płynących do już i tak przeciążonego bodźcami wizualnymi widza- wyborcy. A przecież obrazy - ruchome i nieruchome - to tylko część, dużo większego, medialnego mechanizmu kręcącego się w polityce 24h na dobę.

środa, 17 czerwca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Małgorzata Kidawa-Błońska


Zrestartowana kampania prezydencka w pełnym toku, ale chciałbym jeszcze powrócić do kandydatki, która miała być nadzieją opozycji na fotel prezydenta, ale szereg czynników sprawił, że ta kandydatura została wycofana i zastąpiona przez osobę Rafała Trzaskowskiego. Mowa oczywiście o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Przyjrzyjmy się zatem, pokrótce, walorom jej przekazu fotograficznego.


Kandydatka Koalicji Obywatelskiej miała za sobą cały sztab dużej partii, jednak wiedząc, co ten sztab zrobił z ponad 60. procentowym poparciem Bronisława Komorowskiego w 2015 roku, można było mieć obawy co do przebiegu obecnej kampanii. I niestety się sprawdziło…. Ale czy w tym przypadku była to wina sztabu, samej kandydatki czy innych okoliczności?

Stan pandemii i zarządzony zakaz wieców wyborczych wpłynął na słabą dynamikę fotoprzekazu w czasie marcowego lockdownu.  Z tej przyczyny, tematyka zdjęć była mocno zredukowana. Z czasem zabrakło reportaży ze spotkań z wyborcami, które są kopalnią ciekawych ujęć i sytuacji. Póki jeszcze można było je odbywać, wydawało się, że Małgorzata Kidawa-Błońska miała dobry kontakt w bezpośrednim, uściskowym kontakcie z „Polską powiatową”. Przynajmniej tak to wynikało z fotorelacji.



Małgorzata Kidawa-Błońska w uścisku ze satrszą panią na spotkaniu wyborczym
Instagram mkblonska


W kwestii zdjęć typowo kampanijnych, sztab fotografów wywiązał się bardzo dobrze ze swojego zadania, dostarczając fotografie nienaganne technicznie, w modelowych na potrzeby kampanii, pozach i sytuacjach.



Małgorzata Kidawa-Błońska na tle baneru Platformy Obywatelskiej
Instagram mkblonska


Portret Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z rozmytym tłem
Instagram mkblonska

Kampanijne zdjęcie idealne?

Poniższe zdjęcie mogłoby być wzorem poprawności szerzenia optymizmu pokazywanym na kursie dla fotografów tworzących narrację kampanii wyborczej. Kandydatka kroczy pewnie w centrum i na przodzie pochodu (pozycja lidera), są młodzi, uśmiechnięci ludzie (nadzieja społeczeństwa) w śnieżnobiałych T-shirtach (niewinni i czyści), są balony (festiwalowa atmosfera), jest pora wiosenna, a po refleksach i tonacji zdjęcia widzimy, że świeci słońce (optymizm i dobry humor).



Małgorzata Kidawa-Błońska idzie na czele swojego sztabu wyborczego
Instagram mkblonska


Wiele miejsca w relacjach fotograficznych zajmuje mąż pani Kidawy-Błońskiej. To seria zdjęć, które we wcześniejszych postach o kandydatach nazywałem „ocieplającymi”. Możemy także zobaczyć kandydatkę na prezydenta zasiadającą przy wiekowym, masywnym biurku, na którym stoi nowoczesny laptop – ulubione połączenie jeśli chodzi przedstawianie kandydatów na najwyższe urzędy państwowe. Tradycja, niezawodność i nowoczesność w jednym.



Małgorzata Kidawa-Błońska z mężem w ogrodzie
Instagram mkblonska



Małgorzata Kidawa-Błońska pracuje na laptopie przy masywnym, wiekowym biurku w swoim domu
Instagram mkblonska



Małgorzata Kidawa-Błońska z mężem przy biurku patrzy na ekran laptopa
Instagram mkblonska

Smutny koniec

Pod względem przekazu fotograficznego, kampania ta zdawała się więc być prowadzona całkiem poprawnie i nawet z odrobiną błyskotliwości. Co więc poszło nie tak, jeśli w warstwie fotograficznej było całkiem dobrze?

Sposób zakończenia tej kandydatury jest dowodem, że samym wizerunkiem fotograficznym nie jest możliwe zbudowanie ugruntowanej pozycji w wyścigu do pałacu prezydenckiego. Wychodzi na to, że co najmniej poprawny lub najlepiej interesujący przekaz fotograficzny jest warunkiem niezbędnym, acz niewystarczającym, aby uzyskać zadowalające zainteresowanie wyborców.

Tu mała dygresja i wyjaśnienie tytułu całej serii „Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce”. Stan jak „na zdjęciu” nie zawsze koreluje ze stanem faktycznym. Tak samo jak na internetowych platformach ogłoszeniowych, skąd zaczerpnąłem to sformułowanie. Ogłoszeniodawcy, którzy nie mają ochoty wnikać w opisywanie, czasami nadgryzionych zębem czasu mebli, urządzeń czy samochodów, uciekają w magiczną formułkę „stan jak na zdjęciu/ach” - a jaki on jest - to już kwestia interpretacji.

Wracając do fotografii politycznej – pomimo licznych oskarżeń – nie jest ona w stanie sama z siebie, w oddaleniu od osoby zbudować wiarygodnego wizerunku. To fakt - w gruncie rzeczy - pocieszający. Jak widzimy na powyższym przykładzie, ciekawa, pod względem prezentacji (w zasadzie autoprezentacji) fotonarracja kampanijna, nie była w stanie przebić innych kanałów kształtowania opinii o kandydatce. Na pierwsze miejsce wysuwały się zatem pozostałe, wizualne i pozawizualne elementy opiniotwórcze, które musiały nosić w sobie potencjał nacechowania negatywnego i ostatecznie go uwolniły.

Sama fotografia nie da rady prześcignąć tego, co kuleje merytorycznie. Przekaz fotograficzny nie „wytwarza rzeczywistości” jak chcieliby niektórzy, a jedynie wchodzi z nią w serię złożonych gier, a finalny rezultat tych gier między „rzeczywistością”, kontekstem, fotografem, zdjęciem-obrazem i widzem jest niewiadomą. To nieodparty urok fotografii, która nie zajmuje wcale najważniejszego miejsca w procesie budowy wizerunku polityka. Ruchome obrazy i przekaz słowny, w warstwach treści i formy są ważniejsze i dominujące. Obrazy nieruchome mają jednak swoje miejsce w mediach i jestem przekonany, że będą je miały jeszcze bardzo długo.




poniedziałek, 25 maja 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Szymon Hołownia



Kampania prezydencka zwariowała na chwilę przez koronawirusa, skończyła się, i zaczęła może nie od nowa, ale na nowo. Mamy już za sobą krytyczne spojrzenie na  aspekt fotograficzny kampanii Roberta Biedronia i Krzysztofa Bosaka i Andrzeja Dudy czas więc przedstawić kila uwag co do sposobu prezentacji fotograficznej niezależnego kandydata, dziennikarza, pisarza i społecznika - Szymona Hołowni. 


Jego pozycja startowa na początku wyścigu o prezydenturę 2020 była bodajże najmniej komfortowa - biorąc pod uwagę oczywiście tylko sześciu głównych kandydatów. Stając w szranki bez zaplecza partyjnego - a co za tym idzie - finansowego i osobowego, postarał się w dość krótkim czasie zapewnić sobie środki na pokrycie wydatków kampanii, i - co równie ważne – skupić wokół siebie sztab osób mocno zaangażowanych w działania promocyjne. 


Wśród "ekipy Szymona" musiał się też znaleźć ktoś z wiedzą i umiejętnościami fotograficznymi. To jest widoczne w materiałach wizualnych dostępnych na kontach mediów społecznościowych. Poza bardzo nielicznymi ujęciami z przypadku, sztabowcy Hołowni sprawnie operują wizerunkiem swojego kandydata. Paleta instagramowo - facebookowo - twitterowych zdjęć jest dość bogata i różnorodna pod względem tematyki i formy. Dominują oczywiście standardowe fotografie ze spotkań z wyborcami (jeszcze przed pandemią) :


Szymon Hołownia rozmawia z potencjalną wyborczynią podczas zbierania podpisów pod swoją kandydaturą


niektóre ujęcia całkiem dobrze przemyślane pod kątem tła, szkoda, że w zdjęcu poniżej efekt psuje gest rąk, sugerujący trochę dystans i brak zaangażowania

Szymon Hołownia, na tle wysychającej Odry rozmawia z mieszkańcem Ścinawy

Tutaj z kolei, bardzo śmiała, ale z sukcesem przeprowadzona akcja zrobienia zdjęcia pod światło

Szymon Hołownia przemawia do grupy osób na spotkaniu wyborczym


Rodzinnie i domowo

W kwestii fotografii ocieplających, wyróżnić trzeba niezwykle przytulne zdjęcie Szymona Hołowni z żoną na sofie. Taka doza domowego spokoju, naturalności  rzadko daje się osiągnąć na zdjęciach pozowanych. Zresztą, bezsprzeczny atut w postaci młodej i atrakcyjnej żony, Szymon Hołownia zaprzęga dość często do wizualnej strony swojej kampanii. Trzeba przyznać, że jest to robione ze sporym taktem i nienachalnie. Sprawna, ciepła fotonarracja małżeńska zjednuje politykom przychylność i nie jest to żadna tajemnica. Nie dziwi zatem fakt jej wykorzystywania, tzn. kto może i ma pozwolenie współmałżonka/ki, partnera/ki ten wykorzystuje i czerpie z tego korzyści wizerunkowe.


Szymon Hołownia z żoną siedzą objęci na sofie na tle biblioteki
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia obejmuje żonę
Instagram szymon.holownia

Powyżej mamy do czynienia ze zdjęciami pozowanymi, ale w kolekcji zdjęć "zwykłego człowieka" otrzymujemy także zdjęcia spontaniczne, już nie tak perfekcyjne pod kątem technicznym czy kompozycyjnym, ale dalej emitujące to ciepło, autentyzm i naturalność, które były elementem składowych dwóch poprzednich ujęć.

 
Szymon Hołownia gra z żoną w scrablle
Instagram szymon.holownia

Od dziennikarza do lidera

W przypadku kandydata bezpartyjnego trudniej wprowadzić w fotosferę wizerunek lidera, przywódcy dużego formatu, bo takiej pozycji w swojej dotychczasowej działalności Szymon Hołownia nie dzierżył. Ponadto, sądząc z całości charakteru jego kampanii, zależy mu chyba, aby zostać kandydatem spoza sztywnego kręgu elit politycznych - na plakatach wszak jest często tylko jego imię - Szymon. Tak, aby wyborcy znali go jako "swojaka", człowiek żyjącego obok, zwykłym życiem, a nie odrealnionego i zepsutego warszawskim salonem kabotyna.

 
plakat Szymona Hołowni z jego portretem i hasłem Szymon ma mój głos
Facebook Szymon Hołownia

Konto instagramowe i facebookowe Hołowni prowadzone było na długo przed tym zanim pojawiła się idea wejścia w politykę. W "poprzednim życiu" Szymon Hołownia był dziennikarzem, pisarzem, publicystą, organizatorem akcji charytatywnych. Tego typu działalność wymagała innych akcentów i dróg dotarcia do odbiorców. Można więc wybaczyć takie oto dawne obrazy, do których estetyki wtedy nikt nie przykładał kategorii poprawności przekazu aspirującego polityka, bo przynależały bardziej do celebryckich form autoprezentacji podszytej niekiedy małokalibrowym, luzackim wygłupem:

Szymon Hołownia z kolegą pozują w szmacianych maskach zwierząt
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia z tabliczką "Uwaga pociąg", Marcin Prokop trzyma tabliczkę z napisem "Urządzenie nie dopuszczone do użytku"
Instagram szymon.holownia

Po podjęciu decyzji o kandydowaniu, Szymon Hołownia wyraźnie zmienia swoją narrację fotograficzną na bardziej stonowaną, poważniejszą, a także poprawniejszą pod względem technicznym. To zabieg w pełni zrozumiały i pożądany. Zaczynają pojawiać się posty z konferencji prasowych, wizyt w mediach, a wszystko to okraszone dobrym garniturem i przemyślanymi kadrami. Zaczęła się budowa wizerunku potencjalnego lidera.

Szymon Hołownia w maseczce przemawia
Instagram szymon.holownia

Szymon Hołownia udziela wywiadu w radiu
Instagram szymon.holownia

Czas kampanii wymusza również rozpięcia wachlarza działalności na rejony nowe, poprzednio nie eksplorowane, które pozwolą spojrzeć na kandydata jako potencjalnego reprezentanta społeczeństwa. Stąd pojawiają się w przekazie, nie tylko Szymona Hołowni, zdjęcia dokumentujące składanie kwiatów, oddawanie hołdu - słowem - łechtanie patriotyczno-martyrologiczne – potrzebne dość sporej części naszego społeczeństwa do legitymizacji pretensji kandydata do prezydenckiego fotela.

Hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej:


Szymon Hołownia, w geście hołdu dotyka nagrobka jednej z ofuar katastrofy smoleńskiej
Instagram szymon.holownia

i przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Dzień Zwycięstwa:

Szymon Hołownia przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie w rocznicę końca II. Wojny Światowej
Instagram szymon.holownia

Dotychczas Hołownia opiera się skutecznie zwyczajowi odwróconej selfiozy. Bardzo nieliczne są tego rodzaju obrazy w jego internetowej kolekcji. Wielość i różnorodność innych ujęć i kompozycji skutecznie zastępują tę masowo nadużywaną formę. Na zdjęciach kampanijnych Hołowni widzimy przede wszystkim ludzi, i to nie tłumy, morze głów, ale mniejsze grupki, często pojedyncze osoby wraz z kandydatem. To skuteczna technika pokazująca, że Szymon Hołownia nie ugania się za wielbicielami, woli kameralne spotkania, gdzie ma większy kontakt z ludźmi, którzy przyszli go posłuchać. 


Szymon Hołownia na spotkaniu z wyborcami
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia na spotkaniu wyborczym
Instagram szymon.holownia

Już na koniec, osobiście bardzo podoba mi się zdjęcie, które odbrązawia postać kandydata, pokazuje, że kampania prezydencka to ciężka praca i nadchodzi taki moment, kiedy chce się przysiąść, odpocząć, ale nie ma na czym. Dla Szymona Hołowni, stroniącego od sztywnych reguł, takie zdjęcie może dodać sympatii wyborców. 
Trud i zmęczenie to doświadczenie każdego uczestnika kampanii prezydenckiej, ale na taki kadr mogą sobie pozwolić tylko nieliczni z nich. Urzędujący prezydent i starający się o drugą kadencję Andrzej Duda, raczej nie powinien operować tego typu obrazami, tym bardziej nie powinna Małgorzata Kidawa-Błońska. Ale pozbawiony bagażu atrybutów urzędu i poważnego wieku Hołownia może sobie pozwolić pokazanie siebie siedzącego na podłodze.

Szymon Hołownia siedzi na podłodze po spotkaniu z wyborcami
Instagram szymon.holownia

Trudno odmówić autentyzmu takiemu przedstawieniu. To zdjęcie nieodparcie nasunęło mi inny kadr z kampanii prezydenckiej, tym razem ze Stanów Zjednoczonych, autorstwa Callie Shell. Późniejszy prezydent Barak Obama nie zawahał się pokazać ile pracy nogami kosztuje go niezliczona ilość spotkań wyborczych. Zdjęcie to przysporzyło mu wiele szacunku i podziwu. W tym przypadku, niesympatyczny wizualnie atrybut zniszczenia obuwia był dużo mniej ważny od sposobu ich zniszczenia. Każdy wie, ile trzeba się nachodzić, żeby tak zniszczyć podeszwę butów, co do których mamy podejrzenie, że nie pochodziły  z taniej kolekcji supermarketu. W takim - dość rzadkim przypadku - atrybut negatywny (podarty, zniszczony element odzienia - dziura w bucie) nie przeszedł na głównego bohatera zdjęcia. Nawet jeśli było to zdjęcie ustawiane, to mały fragment - aczkolwiek arcyważny - nie przesłonił i nie zdominował reszty przestrzeni fotografii, emitującej obraz zapracowanego polityka.


Barak Obama siedzi na fotelu z nogami na biurku w butach o mocno zniszonych chodzeniem podeszwach
 fot. Callie Shell

Całkiem inaczej potoczyły się losy zdjęcia Andrzeja Dudy, w którym fotoedytorzy chcieli zastosować podobny schemat myślowy jak ze zdjęcia Obamy. Niestety wyszło dokładnie odwrotnie, z prostego, banalnego powodu - zdjęcie razi sztucznością i nadmiarem pozowania. Toporna inscenizacja wywróciła do góry nogami chwalebne zamiary (chęć pokazania zacofania kolei na prowincji i usilne starania prezydenta o zmianę tej sytuacji na lepsze, poprzez podpisanie stosownej ustawy). Negatywne wizualne atrybuty (zniszczenie, zaniedbanie, prowincjonalność, lichota mebli ustawianych na peronie) zdominowały kadry z tego wydarzenia i ich negatywne nacechowanie spłynęło - mimo woli - na bohatera ujęcia. Zamiary ekipy prezydenckiej chybiły celu i to o całkiem sporo. Mamy tu klasyczny przykład, kiedy zainscenizowana sytuacja miała pokazać bohatera zdjęcia w pozytywnym światle, uwypuklić jego zaangażowanie w sprawy społeczne, ale nieporadność całej akcji udokumentowana przez fotografów wystawiła na pośmiewisko prezydenta i jego ludzi. Odbiór nie przykleił się do intencji w najmniejszym stopniu. Zdjęcie to zresztą dość szybko zniknęło z oficjalnego obiegu na kontach społecznościowych prezydenta Andrzeja Dudy. Biurko nie jest zdecydowanie przyjaznym elementem umeblowania dla prezydenta Dudy. Pisałem nieco o tym TUTAJ

Prezydent A. Duda podpisuje ustawę na zaniedbanym peronie w Końskich
fot. Piotr Polak/PAP

Co ciekawe, motyw podpisywania ustaw na świeżym powietrzu praktykował też Bronisław Komorowski. Aranżacje te, choć daleko im do bycia majstersztykiem politycznego marketingu, to były jednak dużo bardziej przemyślane pod kątem wizualnym - zwrócono uwagę na tło i mebel - i nie wzbudzały tak negatywnych emocji.

Prezydent Bronisław Komorowski podpisuje ustawę nad jeziorem
fot. Maria Eichler

Prezydent Bronisław Komorowski podpisuje ustawę na tle panoramy Warszawy
fot. archiwum www.prezydent.pl

piątek, 20 marca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Krzysztof Bosak

Kampania prezydencka w pełni, nowych zdjęć masa, każdy z kandydatów i kandydatek zasypuje potencjalnych wyborców swoimi obrazami. Poprzednio, zgodnie z porządkiem alfabetu omówiłem pokrótce fotokampanię Roberta Biedronia. Dziś pora na kandydata Konfederacji - Krzysztofa Bosaka.



W międzyczasie, w życie całego kraju i większości świata wtargnął koronawirus, a działania mające zapobiec jego rozprzestrzenianiu wywróciły do góry nogami wiele spraw którymi żyjemy. Kampania prezydencka także zmieniła znacząco swoje oblicze i zeszła na dalszy plan w medialnych doniesieniach. Zakazy dotyczące zebrań uniemożliwiły kontynuowanie kampanii prezydenckiej w jej dotychczasowej formie. Wszyscy kandydaci wielokrotnie deklarowali, że najbardziej cenią sobie osobiste spotkania z potencjalnymi wyborcami, na ich ziemi, w powiatach, na rynkach większych i mniejszych miejscowości. Wszystko to jest teraz dalekim, mglistym wspomnieniem, a internet i media stały się tym samym głównym frontem konfrontacji miedzy kontrkandydatami. W innej sytuacji jest urzędujący prezydent Andrzej Duda, który, z racji patogennej procedury wyłaniania władz TVP i Polskiego Radia, ma jeszcze dodatkowy oręż w postaci nachalnie przychylnych mu mediów państwowych.
Ferment informacyjny wzmagają opinie części komentatorów politycznych, którzy otwarcie mówią o możliwości przesunięcia w czasie dnia wyborów. Wszytko to sprawia, że obecna kampania będzie na pewno inna niż dotychczasowe polskie przedwyborcze boje medialne.


Czeka mnie w tym miejscu nieco nieprzyjemna sytuacja, bo muszę napisać o kampanii kandydata, która do pewnego momentu była pod względem fotograficznym najmniej profesjonalna i najbardziej kontrowersyjna, żeby nie rzec kompromitująca. Kanały mediów społecznościowych są bardzo istotnym środkiem docierania do obywateli i angażowania ich w sprawy kampanii. A obecnie stały się jedynymi, w pełni zależnymi od sztabów wyborczych nićmi łączącymi je z obywatelami. Sztab Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, wydawał się tego nie brać zbyt serio. Jakość zdjęć pod względem technicznym i treściowym budziła wiele zastrzeżeń. Faktem jest, że można zrobić dobre, nawet bardzo dobre zdjęcie smartfonem. Ale nie zawsze, nie w każdych warunkach i nie każdy to ma odpowiednie umiejętności. Wiele zdjęć w mediach społecznościowych Krzysztofa Boska wygląda jak zrobione smartfonem o przybrudzonym obiektywie. Jakby zrobione były ze skazą bylejakośći, byle „zrobić fotkę”. Obecność fotografa z umiejętnościami wydawała się więc wielce wskazana. I oto, z początkiem marca, kiedy już prawie zakończyłem tą niepochlebną opinię, zdarzył się "cud" i na instagramowym profilu @krzysztofbosak pojawiła się - przy jednym z zdjęć - następująca informacja: "W ramach kampanii wyborczej zaczęliśmy współpracę z profesjonalnymi fotoreporterami i już widać pierwsze efekty. Wszystko możliwe dzięki Waszemu wsparciu finansowemu!" O tych efektach opowiem na końcu tego postu, bo nie da się niestety wymazać "niechlubnego" fotograficznie okresu kampanii sprzed pojawienia się tej krzepiącej oko noty.

Jak to było na początku kampanii 


O kiepskosmartfonowych próbach fotograficznych napisałem już wyżej, ale muszę również wspomnieć o krańcowo fatalnym doborze memów- jak choćby tego z Jokerem (z filmu „Joker” w reżyserii Todda Phillipsa). Nawiedzany obłędem, tańczący na schodach komik jest podpisanym jako Konfederacja. Maniakalny zabójca jest jednym z ostatnich bohaterów, z którym powinien identyfikować się kandydat na najwyższy urząd w państwie. Nie wspominając już hejterskim charakterze wizerunku zapłakanej młodej osoby podpisanej jako „polskie, młode, wykształcone libki”. Sytuacja iście żenująca.

Kolaż zdjęć
Instagram krzysztofbosak

Usprawiedliwieniem nie jest fakt, że niektóre posty powstały przed rozpoczęciem kampanii prezydenckiej - o kandydacie świadczy całość jego postaw i zachowań. Jeszcze jeden przykład- tutaj już tylko niefrasobliwości i braku gustu - czy to miałby być poważny kandydat na prezydenta?


Krzysztof Bosak w szortach i T-shircie pod drogowskazem w Hiszpanii
Instagram krzysztofbosak

Z uporem lepszej sprawy sztab Krzysztofa Bosaka, lub on sam, zamieszczał kilka, na ogół fatalnych zdjęć połączonych na jednym poście na Instagramie, gdzie istnieje przecież możliwość przedstawienia kilku pełnowymiarowych zdjęć jedno po drugim. Ale problem jest też, jak już wspominałem, w jakości zdjęć. Dwa albo cztery ujęcia połączone w jeden post nie stworzą jednego dobrego przekazu. Wiedzą to pozostali kandydaci, którzy starają się wybierać zdjęcia, mocne, wykonane poprawnie przynajmniej pod kątem technicznym. Zdjęcia nieostre, poruszone, chaotyczne, z bohaterami na dalekim planie spełniają swoją funkcje na kontach prywatnych, w sytuacjach rodzinnych, gdzie każde ujęcie z ukochanym wnuczkiem cieszy dziadków, a i 30 ujęć biegającego bobasa nie znudzi oglądających wujka i cioci. Zdjęcia w polityce rządzą się jednakże innymi prawami. Poniżej 2 przykłady fatalnych patch(pot)worków.

kolaż zdjęc z wieców i spotkań Krzysztofa Bosaka
Instagram krzysztofbosak

kolaż zdjęc z wieców Krzysztofa Bosaka
Instagram krzysztofbosak

Czy znajdziemy w przekazie fotograficznym, z początków kampanii Krzysztofa Bosaka zdjęcia interesujące, lub co najmniej wystarczająco poprawne? Tak, ale jest ich, bardzo mało, oto dwa z nich.

Krzysztof Bosak podczas przemówienia w kampanii prezydenckiej
twitter @krzysztofbosak 29.02. 2020


Krzysztof Bosak podczas przemówienia



Zdjęcia przywódcze i "swobodne"


Tradycyjnie już wspominam o dwóch rodzajach zdjęć jakie komunikują nam politycy, czyli fotografie przywódcze i "swobodne". W okresie sprzed zatrudnienia fotografów do celów kampanijnych, Krzysztof Bosak miał tylko nieliczne obrazy mieszczące się w kanonie przedstawień lidera. Jednym z nich jest grafika na podstawie której zrobiono, całkiem udane, podziękowania wyrażające wdzięczność za wybranie na kandydata w wyborach prezydenckich.


Krzysztof Bosak przemawia przy pulpicie
Instagram krzysztofbosak



Inne ujęcie, tym razem studyjny portret, jest dziełem znanego fotoreportażysty Maksymiliana Rigamontiego

2 portrety Krzysztofa Bosaka
Instagram krzysztofbosak

Zdjęciem, które wśród prawicowej publiki mogło by zjednać wiele sympatii kandydatowi Konfederacji, jest ujęcie z karabinkiem na strzelnicy. Taki atrybut "silnego faceta" mógłby zadziałać, gdyby nie koszmarne krzesełko i stara opona w tle, które redukują poziom estetyki obrazu do niemal zera.


Krzysztof Bosak w słuchawkach trzyma na rękach karabin
Instagram krzysztofbosak



Doszliśmy do miejsca, w którym patos sięgnął śmieszności, więc gładko można przejść do fotografii, które mają za zadanie donormalnić, ocieplić wizerunek polityka, pokazać jego "ludzką twarz". Takich obrazów ma Krzysztof Bosak kilka, i to całkiem udanych, oto jeden z nich:


Krzysztof Bosak z trójką dzieci na fotelu
Instagram krzysztofbosak



Pozytywne emocje wzbudziły zapewne zdjęcia ze ślubu i podroży poślubnej. Są to ujęcia całkiem oszczędne, stonowane w formie i ekspresji. Dobrze to świadczy, moim zdaniem, o podejściu Krzysztofa Bosaka do rozdziału funkcji politycznych i spraw prywatnych. Nie ma co ukrywać faktu zawarcia związku małżeńskiego w czasie kampanii, ale byłoby też nietaktem epatować tym nader prywatnym wydarzeniem w głównym nurcie swojej kampanii. Kilka ciepłych zdjęć pogodnej wybranki serca, migawka z samego ślubu i swobodne, wakacyjne w swoim wyrazie "fotki" z podróży poślubnej znakomicie, bez nadęcia, informują o niedawnych wydarzeniach i pewnie też usprawiedliwiają chwilową nieobecność Krzysztofa Bosaka w mediach społecznościowych.

3 wakacuje zdjecia Krzysztofa Bosaka z żoną
Instagram krzysztofbosak

I tu następuje moment, w którym miałem dodać końcowy, bardzo krytyczny fragment mojej opinii. Jak czas pokazał, moje nieopublikowane jeszcze wtedy apele nieoczekiwanie znalazły oddźwięk!
Tylko w ramach kronikarskiej powinności dodaje ten niegdyś końcowy, a dziś przedostatni, element tego postu.

"Jeśli kandydat Konfederacji chciałby na poważnie dołączyć do poziomu reszty kontrkandydatów, to ma jeszcze czas na zmianę całokształtu fotonarracji swojej kampanii. Decyzja jest zapewne w gestii doradców, a jak pokazuje dotychczasowy dobór zdjęć, są oni nie-dowidzący. Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z koszmarnym bohaterem drugiego planu. Nie dowiemy się zapewne, czy osoba na tylnym siedzeniu nie umie zrobić poprawnego znaku "V" oznaczającego zwycięstwo czy - z nieznanych przyczyn  - pokazuje gest, który np. w Zjednoczonym Królestwie uchodzi za wyjątkowo wulgarny"

Krzysztof Bosak z ekipą w samochodzie, widok od strony przedniej szyby, na tylnim siedzeniu mężczyzna pokazuje odwrócony zkan wiktorii
twitter @krzysztofbosak 02.02 2020

Ale nastał ten dzień, w którym sztab Krzysztofa Bosaka przetarł oczy i nie tylko zaczął patrzeć, ale również zauważać. Decyzja o zatrudnieniu profesjonalistów od robienia zdjęć jest widoczna już w pierwszych postach. Na początek, rzecz która od razu przykuwa uwagę to jakościowy skok, jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne. Zdjęcia są jasne, dobrze skadrowane, ostre. Prezentują kandydata Konfederacji w działaniu, "w politycznej robocie", dobrze ubranego i uwiecznionego w gestach znaczących i w pozach nie budzących sprzecznych komunikatów. Portrety stały się wyraźniejsze, ich tło rozmyte, a taki zabieg natychmiast wyłuszcza pierwszoplanową postać. 

Krzysztof Bosak z mikrofonem w ręku
Instagram krzysztofbosak
Portret Krzysztofa Bosaka
Twitter @krzysztofbosak 20.03. 2020


Krzysztof Bosak w płaszczu i garniturze
Instagram krzysztofbosak 

Ta znacząca zmiana w porównaniu z poprzednimi fotowyczynami oglądanymi w mediach społecznościowych, to dowód na odrobienie lekcji z fotografii i wyciągnięcie wniosków przez sztab wyborczy Krzysztofa Bosaka. Następne tygodnie pokażą w jaki sposób prawicowy kandydat wykorzysta tę wiedzę dla zbudowania poparcia w targanym obostrzeniami stanu epidemii kraju. Oczy tego potencjalnego elektoratu będą całymi dniami przyklejone do ekranów komputerów, tabletów i smartfonów. To wielka szansa, ale konkurencyjne sztaby wcale nie zamierzają przespać tego czasu zarazy - wręcz przeciwnie - wszyscy już postują pełną parą.