środa, 21 października 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka - Rafał Trzaskowski

Kampania prezydencka przed 1. turą na finiszu, czas przedstawić narrację fotograficzną ostatniego z grona 6. głównych kandydatów - Rafała Trzaskowskiego


Prezydent Warszawy zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską w wyścigu o prezydencki fotel i musiał natychmiast wziąć się do pracy, bo miał dużo mniej czasu niż pozostali kandydaci na osiągnięcie swojego celu. Na szczęście, jego przekaz poprzez wizerunek fotograficzny został ukonstytuowany dużo wcześniej, przy okazji walki o prezydenturę Warszawy. Teraz wystarczyło tylko przestawić machinę produkcji wizualnej na inne, bardziej ambitne tory. Sztab Koalicji Obywatelskiej, który całkiem dobrze  - pomimo klapy całego projektu - poradził sobie z foto-wizerunkiem jego poprzedniczki równie i w tym przypadku wykazuje się profesjonalizmem, dobrym okiem i konsekwencją budowy obrazu lidera opozycji.

Rafał Trzaskowski trzyma wysoko uniesionąr ękęw geście pozdrowienia
Instagram trzaskowskirafal


Nic dziwnego, że powyższe zdjęcie stało się jedną z ikon kampanii Rafała Trzaskowskiego. Nie wiem czy było ustawiane, czy zrobione na jednym ze spotkań wyborczych, ale efekt jest zaskakująco dobry. Poza jest zaiście "wodzowska", mina doskonała, tło całkowicie czyste od jakichkolwiek obcych elementów, tylko niebo z chmurami idealnie ułożonymi w nieregularne, nic nie przypominające (a to ważne) wzory i te słoneczne refleksy ("postać w blasku") - hit ostatnich lat w zdjęciach instagramowych. 

"Na wodza"

Trzaskowski startuje z pozycji absolwenta Kolegium Europejskiego, prezydenta stolicy, byłego europosła mówiącego pięcioma językami, więc kampania "na swojaka", "jednego z nas", tak jak w przypadku Szymona Hołowni czy Kosiniaka-Kamysza, byłaby podszyta fałszywym tropem. Model "wodzowski" był zatem  jedynym wyjściem na bezpośrednią konfrontację z urzędującym prezydentem, który również  wodzowską retoryką chce zaczarować wyborców.


Rafał Trzaskowski na tle flag Polski i UE
Instagram trzaskowskirafal

Instagram trzaskowskirafal 14 czer.

Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski przemawia z pomnikiem Neptuna w tle
Instagram trzaskowskirafal

Wodzowskie tony są i może dominujące, ale nie można odmówić Rafałowi Trzaskowskiemu chęci pokazania siebie w różnorakich interakcjach z ludźmi.


Instagram trzaskowskirafal


Instagram trzaskowskirafal

Na domowo

Żona Rafała Trzaskowskiego, Małgorzata również stara się brać udział w kampanii męża, często występuje w krótkich filmach video na Instagramie, podobnie jak ich dwoje dzieci. Seria "ocieplających" zdjęć rodzinnych nie jest duża, ale stanowi ważny akcent w wizerunku Trzaskowskiego. Zdjęcia te, zdają się nawiązywać do bardzo lubianej i popularnej wśród klasy średniej estetyki katalogów lub reklam skandynawskich sklepów z wyposażeniem domu. Białe koszule, jasne meble, rozmyte tło, zrelaksowane pozy skąpane w rodzinnej czułości - to częste elementy widoczne na tych zdjęciach.

Rafał Trzaskowski siedzi z żoną na kolanach w fotelu w ich domu
Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski stoi przytulony z żoną w kuchni ich domu
Instagram trzaskowskirafal


Rafał Trzaskowski bawi się ze swoimi dziećmi
Instagram trzaskowskirafal 19 czer


Pod względem fotograficznym narracja kampanii Rafała Trzaskowskiego idzie w ślady jego poprzedniczki,. Poprawna tematycznie, doskonała technicznie, z odrobiną błyskotliwości, ale bez skandali czy prowokacyjnych akcentów, które możemy niekiedy zobaczyć w jego materiałach wideo. 
Jakie będą efekty poczynań sztabu Rafała Trzaskowskiego i pozostałych kandydatów przekonamy się już niebawem.

Wszyscy wiemy, że fotografie z kampanii prezydenckiej oglądane na ekranach naszych smartfonów i komputerów to taki nowoczesny iluzjon o zróżnicowanej skali barw prawd, półprawd, udawania, a bywa, że i fałszu. Iluzjon to wszakże fascynujący, w ciągłym ruchu, przytłaczający ilością obrazów,  znaczeń i odniesień za nimi płynących do już i tak przeciążonego bodźcami wizualnymi widza- wyborcy. A przecież obrazy - ruchome i nieruchome - to tylko część, dużo większego, medialnego mechanizmu kręcącego się w polityce 24h na dobę.

wtorek, 22 września 2020

Teatralizacja protestów ulicznych

Fenomen nietuzinkowych komponentów wizualnych, które towarzyszyły szerokim strumieniom rozgoryczonych, demonstrujących mas ludzkich, zaczął mnie zastanawiać za czasów irlandzkiej recesji, począwszy od roku 2008. Wtedy to regularnie relacjonowałem uliczne protesty i z tygodnia na tydzień rósł mój podziw nad wyobraźnią i kreatywnością demonstrantów. Zacząłem śledzić rozwój współczesnych form protestów ulicznych, mając w pamięci czarno-białe zdjęcia z demonstracji „Solidarności” z lat 80. Od tamtych czasów oprawa, jaka towarzyszy zmasowanej formie protestu uległa znacznym zmianom.



Manifestacja NZS 1989 w Lublinie
Manifestacja NZS 1989 w Lublinie fot Marek Tischner



Demonstracja w jednym z miast w Polsce, 1981r. fot  A. Zbraniecki 



Ale i w tamtych „szarych” czasach można było zauważyć ruchy, który wyprzedziły swój czasy i do gry protestu wobec totalitarnej władzy zaprzęgły coś w rodzaju performansu - happeningu - spektaklu.  Mowa oczywiście Pomarańczowej Alternatywie.


https://www.youtube.com/watch?v=rnmwpFUsO2o


Były to działania, choć w rdzeniu protestacyjne, to nakierowane na osiąganie nieco innych celów (drwina, żonglerka absurdami, kompromitacja władzy) niż klasyczne demonstracje uliczne i jako takie przynależą zarówno do świata sztuki jak i masowego protestu społeczno – politycznego. Obecne tam pierwiastki niedookreśloności, przypadku, „szaleństwa happeningu” emanują raz po raz w demonstracjach czasów późniejszych, windując stopień wyrazistości tych protestów.


Wraz z rozwojem medialnych technik cyfrowych, w tym głównie aparatów, kamer i smartfonów, oraz internetu, uliczne protesty na całym świecie przestały być jedynie monolitycznym zbiorowiskiem ludzi protestujących przeciwko czemuś lub komuś z hasłami wymalowanymi farbą na kawałku sklejki czy paśmie białego materiału trzymanego przez dwie osoby. 


Zgodnie z wielokrotnie potwierdzoną teorią o wzroście znaczenia terminu "spektakl", odnoszącego się do różnych form organizowania, przeżywania i ekspresji emocji w dużych zbiorowiskach ludzkich (Guy Debord - "Społeczeństwo spektaklu", wyd. 1967), mamy tu do czynienia z mechanizmem odgrywania pewnych ról. Aby uczynić swój protest zauważalnym - a więc domyślnie, skutecznym - uczestnicy protestów robią wszystko aby uatrakcyjnić swoje akcje. Starają się przykuć uwagę. Protest, demonstracja, manifestacja - również stały się towarem - i trzeba je atrakcyjnie opakować aby z powodzeniem je sprzedać. W pierwszej kolejności mediom.

Dawne obrazy ulicznych demonstracji, które patetycznie określano mianem „niezmierzonego morza głów”, zaczęły ustępować miejsca innego typu ujęciom. Najczęściej obrazy te przedstawiają czoło pochodu lub manifestacji, w którym można dostrzec przeróżnej proweniencji performerów, osoby przebrane w najdziwniejsze kostiumy, których źródeł inspiracji można szukać od postaci z czasów epoki kamienia po mitologię filmów science-fiction w typie „Gwiezdnych wojen”. Zjawisko to stało się powszechne na wszystkich kontynentach, najobficiej jednak kwitnąc w krajach liberalnej demokracji.


W instrumentarium nowoczesnej demonstracji ulicznej bardzo często pojawiają się rekwizyty lub atrapy przedmiotów kojarzące się z profesją protestujących: zwierzęta hodowlane lub ich części, narzędzia pracy - proste i mechaniczne, jeśli akurat protestują np. rolnicy:

Warszawa, fot. Michał Kołodziejczak Twitter

Farmer w ciągniku podczas protestu przed siedzibą rządu, Dublin, Irlandia, 2012, fot. Tomasz Szustek

Atrapy wielkich strzykawek i czepki – jeśli protestują pielęgniarki:


Protest pracowników służby, Irlandia, 2011 fot. Tomasz Szustek

Uliczne demonstracje wypełniają kukły, lalki, monstrualne podobizny znanych i kontestowanych osób. 

Antyrządowa demonstracja w Irlandii w 2009r., karykatury premiera i ministra finansów, fot. T. Szustek



Protest przeciwko wizycie Donalda Trumpa w Irlandii, Dublin 2019, fot. Tomasz Szustek



Minorowe nastroje popychają oburzonych demonstrantów do wywleczenia na ulice całego asortymentu rekwizytów spod znaku Tanatosa, jak trumny, maski rzekomej śmierci, a nawet tu i ówdzie kosy. 


Protest policjantów w Warszawie, fot. PAP 2018



Protestujący niosą trumnę z napisem Hodowle polskie do piachu
Protest branży futerkowej w Warszawie 2020 fot. Jakub Szafranski z strony www.krytykapolityczna.pl



Protest studentów, Irlandia, 2011, fot. Tomasz Szustek


Protest antyrządowy, Dublin, Irlandia 2013, fot. Tomasz Szustek



Znacznemu urozmaiceniu uległy też hasła protestujących. To już nie tylko proste napisy jak w podczas poznańskiego czerwca „Żądamy chleba” ale wielowątkowe, erudycyjne mini-poematy.
Organizatorzy protestów w mig zrozumieli, jak wiele dla zwiększenia pola rażenia ich idei znaczy możliwość przyciągnięcia uwagi mediów, w tym fotoreporterów. Nietuzinkowe postacie, przebrania, rekwizyty, transparenty, banery, flagi i hasła przyciągają jak lep, obiektywy kamer i aparatów fotograficznych.


Postać z antyrządowego protestu, Dublin 2010, fot. Tomasz Szustek


 Oto kilka przykładów z warszawskiego strajku klimatycznego z 2019r.



ze strony noizz.pl,  (https://noizz.pl/ekologia/najlepsze-transparenty-z-mlodziezowego-strajku-klimatycznego-warszawa/2qse1cn#slajd-7) 


ze strony noizz.pl, (https://noizz.pl/ekologia/najlepsze-transparenty-z-mlodziezowego-strajku-klimatycznego-warszawa/2qse1cn#slajd-7) 


Skrajnymi przykładami pomysłu przyciągnięcia uwagi mediów i wywołania małego medialnego tsunami są protesty grupy Femen

 https://cryptome.org/2015-info/femen-strauss/femen-strauss.htm


czy akcje egipskiej aktywistki Alii Magdy Elmahdy skierowane przeciwko opresyjności prawa islamskiego

ze strony www.courrierinternational.com


Kobiety w pełni wykorzystują siłę przyciągania swoich odsłoniętych ciał, i z szoku obyczajowo-kulturowego, czynią strategię dotarcia ze swoim przekazem do odbiorcy wizualnego. Czy to przekracza już sferę dobrego gustu? przyzwoitości?  Walka o wielkie sprawy wymaga determinacji i pomysłowości. Protesty na całym świecie mają się dobrze, jest jeszcze wiele do wywalczenia, sporo do obalenia. Czekam na nowe, interesujące metody ulicznego oburzenia.


piątek, 19 czerwca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka - Władysław Kosiniak-Kamysz



W poprzednich postach mieliśmy okazję przejrzeć co, w kwestii narracji fotograficznej mają poszczególni kandydaci i kandydatka do zaprezentowania. Kolejno, w zgodzie z alfabetem, odwiedziliśmy konta mediów  społecznościowych Roberta Biedronia, Krzysztofa Bosaka, Andrzeja Dudy, Szymona Hołowni i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.   










Pora na przedstawienie co oferuje swoim interentowym zwolennikom Władysław Kosiniak-Kamysz.
Zaangażowanie do obsługi swojej kampanii prezydenckiej profesjonalnych fotografów było, jak się wydaje, sprawą bez dyskusji dla kandydata ludowców. Nigdyś, jego konta mediów społecznościowych wypełnione były głównie selfie i i innymi równie kiepskimi zdjęciami smartfonowymi. Obecny poziom techniczny i merytoryczny jego autoprezentacji wizualnej nieodparcie wskazuje, że za aparatem stoją osoby o znacznych umiejętnościach, a nie, jak to w przypadku niektórych kandydatów bywało, szwagier albo znajomy kolegi. Zdjęcia, jakie prezentują się na kontach mediów społecznościowych Kosiniaka-Kamysza są z pewnością  wykonane wzorowo pod kątem technicznym, ale spójrzmy, co ponadto mogą nam komunikować. 

Jeszcze tylko mała uwaga poza-fotograficzna, a w zasadzie około-fotograficzna. Warta uwagi jest grafika, która jest głównym elementem wizualnym kampanii kandydata Koalicji Polskiej. Uznanie należy się także dla samego kandydata, który pomimo walki o konserwatywny elektorat zdecydował się wybrać na swoje logo motyw z palety najnowszych trendów graficznych - a nie, jak to bywa najczęściej - zdjęcie portretowe.

portret Władysława Kosiniaka-Kamysza w grafice wyborvczej
Instagram kosiniakkamysz


Zaczynamy przegląd fotografii kampanii od ujęć tradycyjnych. Jak zawsze pojawia się motyw zebrania wyborczego i przemowy. 

Władysław Kosiniak-Kamysz przemawia ze sceny na wiecu wyborczym
www.kosiniakkamysz.pl

Powyższe zdjęcie otwiera stronę internetową Władysława Kosiniaka-Kamysza - i słusznie. Mamy tu wszystkie elementy dobrego zdjęcia kandydata na prezydenta. Może poza panią z tle, wszytko jest wzorocowe. Kandydat w akcji, z mikrofonem w dłoni, mina poprawna, gest rąk sugerujący zaangażowanie w to co się mówi do ludzi, a ludzi tych tłum słuchający poniżej całkiem spory, wypełnijący po brzegi kadr zdjęcia. Biała koszula z zakasanymi rękawami, to od lat motyw pożądany na zdjęciach polityków, sugerujący "wzięcie się do roboty", aktywność; elegancję, ale z domieszką nonszlancji. Flagi UE i Polski w tłumie zwolenników celnie dopełniają deklaracje programowe. Zdjęcie jest też bardzo udaną próbą uchwycenia sceny "pod światło". Dość trudno zrobić takie zdjęcie, wymaga sporo zdolności technicznych i bacznej kontroli zachowania się systemu pomiaru jasności. Ostrość, kontrast i jasność udało się tu zachować w idelanych proporcjach, a przy tym źródło światła jest nadal mocno widoczne, ale nie przeszkadza w odbiorze.

Podkreślenie roli lidera w przekazie fotograficznym Kosiniak-Kamysza jest bardzo dyskretne. Nie odnajdziemy tu ujęć "wodzowskich" spotykanych u innych kandydatów, z patosem, napuszeniem i nieskrywaną manią wielkości. Kandydat Koalicji Polskiej jest najczęściej przedstawiany wśród ludzi, w interakcji z nimi, pomimo, że czasem są to kadry ciekawe, a czasem nudne. Poniżej jedno z niewielu ujęć w stylu podniosłym.  


Władysław Kosiniak-Kamysz z założoną maseczką na tle pomnika
Instagram  kosiniakkamysz  13 maja

Oczywiście obowiązkowe są zdjęcia podczas przemawiania na wiecach, niosą one w sobie potencjał obrazowania przywódctwa, ale w wykonaniu Władysława Kosiniaka-Kamysza jest to potencjał przyjazny, ciepły, budzący sympatię. Naturalnym podkreśleniem jego pozycji lidera jest rownież pokaźny wzrost, który nie jest zanadto eksploatowany na zdjęciach, przez co wypada bardziej naturalnie. Dość często widzimy Kosiniaka-Kamysza kucającego i witającego się a to z dzieckiem, a to z pieskiem.


Władysław Kosiniak-Kamysz przemawia do mikrofonów na wiecu wyborczym
Instagram  kosiniakkamysz


Władysław Kosiniak-Kamysz  z dwiema kobietamigłaszcze psa
Instagram  kosiniakkamysz 18 czer

Nie oparł się niestety kandydat ludowców epidemii odwróconej selfiozy, wśród mediów społecznościowych znaleźć można setki zdjęć jak te poniżej. 

Władysław Kosiniak-Kamysz pozuje do selfie z swoimi zwolennikami
Instagram 13 czer. kosiniakkamysz 

Władysław Kosiniak-Kamysz robi selfie z grupą ludzi
Instagram kosiniakkamysz

Ale cieszy fakt, że nie jesteśmy już katowani selfie w dawnym stylu, sprzed kampanii prezydenckiej, oto zdjęcie z Instagrama z 2017 roku hashtagiem #polishgirls (na zdjęciu 7 mężczyzn i dwie kobiety).

Władysław Kosiniak-Kamysz na selfie z grupą kobiet i mężczyzn z PSL
Instagram kosiniakkamysz 

Robota dobrego fotografa

Generalnie, w przekazie Władysława Kosiniaka-Kamysza pojawia się problem nadmiaru fotografii. Setki takich samych ujęć - najczęściej scena trzymania baneru kandydata lub uścisk dłoni na wiecu wyborczym - są męczące dla oka, nie wnoszą nic nowego, a sprawiają wrażenie, że fotografowie podążają co dzień tym samym tropem prezentacji kandydata. Nie jest to jednak prawdą, bo jeden z nich, były fotograf prezydenta Komorowskiego - Łukasz Kamiński, ma doskonałą kolekcję czarno-białych fotografii, z których tylko nieliczne, są wybierane na oficjalne kanały mediów społecznościowych. Spójrzmy na przykład na poniższe dwa zdjęcia:


Władysław Kosiniak-Kamysz przegląda smartfona a jego żona stoi i spogląda na kartki papieru trzymane w ręku
fot. Łukasz Kamiński FB LukaszKaminskiFotograf



Odbicie w lusterku samochodowym twarzy Władysława Kosiniaka-Kamysza
fot. Łukasz Kamiński 

Ujęcia doskonale skomponowane, niebanalne, efekt bystrej obserwacji, a nie znalazły uznania w oczach innych sztabowców Kosiniaka-Kamysza. W zamian, dostajemy tony zdjęć banalnych, zapewne tego samego autora, ale to takie ujęcia jakie robi się machinalnie, z obowiązku. Stanowią one kolorową papkę wyborczą, schlebiającą najniższym gustom wizualnym i nie chodzi tu tylko o domniemaną wyższość fotografii czarnobiałej nad kolorową. O ile Instagram i FB Władysława Kosiniaka-Kamysza zostały zdominowane przez tę jarmarczną formę prezentacji fotograficznej, to na jego Twitterze można czasem znaleźć te bardziej "niszowe", ale dużo ciekawsze zdjęcia Łukasza Kamińskiego.

Kontury postaci Władysława Kosiniaka-Kamysza podczas wygłaszania przemówienia
Władysław Kosiniak-Kamysz przemawia na wiecu wyborczym
Władysław Kosiniak-Kamysz idzie środkiem korytarza sejmowego okolonego kolumnami


W mojej ocenie, zbalansowany mix ujęć tradycyjnie związanych z kampanią (spotkania wyborcze, przemówienia, scena itp) wraz ze stonowanymi ujęciami w czerni i bieli mógłby być najciekawszą propozycją ze wszystkich narracji kandydatów w tych wyborach prezydenckich. 
To jeszcze jeden przykład, że dobry fotograf to prawie połowa sukcesu - reszta to ludzie, którzy decydują o doborze zdjęć do publikacji. Gdy zawodzi ten drugi element, otrzymujemy jako główny obraz dnia taki oto pretensjonalny portret, który nie całkiem przysparza sympatii politykowi pragnącemu zająć najwyższy urząd w państwie.

Władysław Kosiniak-Kamysz w słonecznych okularach
Instagram  kosiniakkamysz 11 czer.

Więcej nie znaczy lepiej

Trudno zrozumieć motywy kierujące osobą, która postanowiła objawić światu 3 poniższe zdjęcia. Są całkowicie banalne, z minimum treści i znaczenia tylko że zrobione sprawnie technicznie, z należytym operowaniem głębią ostrości.

Zwolennik kandydatury Władysława Kosiniaka-Kamysza na wiecu wyborczym
Instagram kosiniakkamysz 17 czer 



Zwolennik kandydatury Władysława Kosiniaka-Kamysza trzyma baner na wiecu wyborczy
Instagram kosiniakkamysz 17 czer


Władysław Kosiniak-Kamysz podaje dłoń kobiecie na tle wozu strażackiego
Instagram kosiniakkamysz 17 czer


Dla kontrastu, który jest mocno obecny w materiałach fotograficznych kampanii Władysława Kosiniaka-Kamysza, pode spodem kilka ujęć, na które miło popatrzeć, cieszą formą, kolorem i emocjami jakie wywołują.


Władysław Kosiniak-Kamysz w maseczce na tle żółtego pola rzepaku
Instagram kosiniakkamysz

Władysław Kosiniak-Kamysz przemawia z podestu na spotkaniu wyborczym
Instagram kosiniakkamysz 14 czer

Fotografie z rodzinnego albumu


Zupełnie oddzielnym rozdziałem w narracji fotograficznej są zdjęcia rodzinne. To tzw "nurt ocieplający" kandydata, który bardzo chciałby, aby zobaczono w nim także zwykłego człowieka. W przypadku Władysława Kosiniaka-Kamysza mamy cały pakiet zdjęć rodzinnych. Całkiem niedawno jego żona urodziła córkę i zdjęcia pary ze słodkim bobasem musiały stać się częścią kampanii. Trudno o lepszą rekomendację człowieka niż jego szczęśliwa rodzina. 

Władysław Kosiniak-Kamysz z żoną i dzieckiem przeglądają sie w lustrze
Instagram kosiniakkamysz


Pani Paulina Kosiniak-Kamysz czynnie włącza się w kampanię męża, udzielając wywiadów i prowadząc własne konta mediów społecznościowych. Cała Polska mogła także oglądać wielkopłaszczyznowe billboardy z rodziną Kosiniaków.

Wielkowymiarowy billboard pokazujący rodzinę Kosiniaków wisi na ścianie budynku w mieście
FB paulinakosiniak 15 czer

Władysław Kosiniak-Kamysz z żoną całująjednocześnie swoją małą córkę w głowę
Instagram paulinakosiniak 


Bardzo bogata ikonografia kampanii Władysława Kosiniaka-Kamysza sprawia wrażenie nieco chaotycznej i przeładowanej ilością zdjęć, z drugiej zaś strony, jest w tym zestawie wiele kadrów wartych uwagi. Gdyby wybrać tylko 40% najlepszych zdjęć, dodać kilka ujęć zakulisowych z cyklu "polityka od kuchni", to powstałby całkiem przyzwoity foto-dokument o polskiej kampanii prezydenckiej.




środa, 17 czerwca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Małgorzata Kidawa-Błońska


Zrestartowana kampania prezydencka w pełnym toku, ale chciałbym jeszcze powrócić do kandydatki, która miała być nadzieją opozycji na fotel prezydenta, ale szereg czynników sprawiło, że ta kandydatura została wycofana i zastąpiona przez osobę Rafała Trzaskowskiego. Mowa oczywiście o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Przyjrzyjmy się zatem, pokrótce, walorom jej przekazu fotograficznego.


Kandydatka Koalicji Obywatelskiej miała za sobą cały sztab dużej partii, jednak wiedząc, co ten sztab zrobił z ponad 60. procentowym poparciem Bronisława Komorowskiego w 2015 roku, można było mieć obawy co do przebiegu obecnej kampanii. I niestety się sprawdziło…. Ale czy w tym przypadku była to wina sztabu, samej kandydatki czy innych okoliczności?

Stan pandemii i zarządzony zakaz wieców wyborczych wpłynął na słabą dynamikę fotoprzekazu po marcowym lockdownie.  Z tej przyczyny, tematyka zdjęć była mocno zredukowana. Z czasem zabrakło reportaży ze spotkań z wyborcami, które są kopalnią ciekawych ujęć i sytuacji. Póki jeszcze można było je odbywać, wydawało się, że Małgorzata Kidawa-Błońska miała dobry kontakt w bezpośrednim, uściskowym kontakcie z „Polską powiatową”. Przynajmniej tak to wynikało z fotorelacji.



Małgorzata Kidawa-Błońska w uścisku ze satrszą panią na spotkaniu wyborczym
Instagram mkblonska


W kwestii zdjęć typowo kampanijnych, sztab fotografów wywiązał się bardzo dobrze ze swojego zadania, dostarczając fotografie nienaganne technicznie, w modelowych na potrzeby kampanii pozach i sytuacjach.



Małgorzata Kidawa-Błońska na tle baneru Platformy Obywatelskiej
Instagram mkblonska


Portret Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z rozmytym tłem
Instagram mkblonska

Kampanijne zdjęcie idealne?


Poniższe zdjęcie mogłoby być wzorem poprawności szerzenia optymizmu pokazywanym na kursie dla fotografów tworzących narrację kampanii wyborczej. Jest kandydatka w centrum i na przodzie pochodu (pozycja lidera), są młodzi, uśmiechnięci ludzie (nadzieja społeczeństwa) w śnieżnobiałych T-shirtach (niewinni i czyści), są balony (festiwalowa atmosfera), jest pora wiosenna, a po refleksach i tonacji zdjęcia widzimy, że świeci słońce (optymizm i dobry humor).



Małgorzata Kidawa-Błońska idzie na czele swojego sztabu wyborczego
Instagram mkblonska


Wiele miejsca w relacjach fotograficznych zajmuje mąż pani Kidawy-Błońskiej. To seria zdjęć, które we wcześniejszych postach o kandydatach nazywałem „ocieplającymi”. Możemy także zobaczyć kandydatkę na prezydenta zasiadającą przy wiekowym, masywnym biurku na którym stoi nowoczesny laptop – ulubione połączenie jeśli chodzi przedstawianie kandydatów na najwyższe urzędy państwowe. Tradycja, niezawodność i nowoczesność w jednym.



Małgorzata Kidawa-Błońska z mężem w ogrodzie
Instagram mkblonska



Małgorzata Kidawa-Błońska pracuje na laptopie przy masywnym, wiekowym biurku w swoim domu
Instagram mkblonska



Małgorzata Kidawa-Błońska z mężem przy biurku patrzy na ekran laptopa
Instagram mkblonska

Smutny koniec


Pod względem przekazu fotograficznego, kampania ta zdawała się więc być prowadzona całkiem poprawnie i nawet z odrobiną błyskotliwości. Co więc poszło nie tak, jeśli w warstwie fotograficznej było całkiem dobrze?

Sposób zakończenia tej kandydatury jest dowodem, że samym wizerunkiem fotograficznym nie jest możliwe zbudowanie ugruntowanej pozycji w wyścigu do pałacu prezydenckiego. Wychodzi na to, że co najmniej poprawny lub najlepiej interesujący przekaz fotograficzny jest warunkiem niezbędnym, acz niewystarczającym aby uzyskać zadowalające zainteresowanie wyborców.

Tu mała dygresja i wyjaśnienie tytułu całej serii „Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce”. Stan jak „na zdjęciu” nie zawsze koreluje ze stanem faktycznym. Tak samo jak na internetowych platformach ogłoszeniowych, skąd zaczerpnąłem to sformułowanie. Ogłoszeniodawcy, którzy nie mają ochoty wnikać w opisywanie, czasami nadgryzionych zębem czasu mebli, urządzeń czy samochodów, uciekają w magiczną formułkę „stan jak na zdjęciu/ach” - a jaki on jest - to już kwestia interpretacji.

Wracając do fotografii politycznej – pomimo licznych oskarżeń – nie jest ona w stanie sama z siebie, w oddaleniu od osoby zbudować wiarygodnego wizerunku. To w gruncie rzeczy pocieszające. Jak widzimy na powyższym przykładzie, ciekawa, pod względem prezentacji (w zasadzie autoprezentacji) fotonarracja kampanijna, nie była w stanie przebić innych kanałów kształtowania opinii o kandydatce. Na pierwsze miejsce wysuwały się zatem pozostałe, wizualne i pozawizualne elemenety opiniotwórcze, które musiały nosić w sobie potencjał nacechowania negatywnego i ostatecznie go uwolniły.

Sama fotografia nie da rady prześcignąć tego, co kuleje merytorycznie. Przekaz fotograficzny nie „wytwarza rzeczywistości” jak chcieliby niektórzy, a jedynie wchodzi z nią w serię złożonych gier, a finalny rezultat tych gier między „rzeczywistością”, kontekstem, fotografem, zdjęciem-obrazem i widzem jest niewiadomą. To nieodparty urok fotografii, która nie zajmuje wcale najważniejszego miejsca w procesie budowy wizerunku polityka. Ruchome obrazy i przekaz słowny, w warstwach treści i formy są ważniejsze i dominujące. Obrazy nieruchome mają jednak swoje miejsce w mediach i jestem przekonany, że będą je miały jeszcze bardzo długo.