poniedziałek, 25 maja 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce, część 5. Kampania prezydencka – Szymon Hołownia



Kampania prezydencka zwariowała na chwilę przez koronawirusa, skończyła się, i zaczęła może nie od nowa, ale na nowo. Mamy już za sobą krytyczne spojrzenie na  aspekt fotograficzny kampanii Roberta Biedronia i Krzysztofa Bosaka i Andrzeja Dudy czas więc przedstawić kila uwag co do sposobu prezentacji fotograficznej niezależnego kandydata, dziennikarza, pisarza i społecznika - Szymona Hołowni. 

Jego pozycja startowa  na początku wyścigu o prezydenturę 2020 była bodajże najmniej komfortowa - licząc oczywiście tylko sześciu głównych kandydatów. Kandydat bez zaplecza partyjnego - a co za tym idzie - finansowego i osobowego, postarał się w dość krótkim czasie zapewnić sobie środki na pokrycie wydatków kampanii, i - co równie ważne – skupić wokół siebie sztab osób mocno zaangażowanych w działania promocyjne. 

Wśród "ekipy Szymona" musiał się też znaleźć ktoś z wiedzą i umiejętnościami fotograficznymi. To jest widoczne w materiałach wizualnych dostępnych na kontach mediów społecznościowych. Poza bardzo nielicznymi ujęciami z przypadku, sztabowcy Hołowni sprawnie operują wizerunkiem swojego kandydata. Paleta instagramowo - facebookowo - twitterowych zdjęć jest dość bogata i różnorodna pod względem tematyki i formy. Dominują oczywiście standardowe fotografie ze spotkań z wyborcami (jeszcze przed pandemią) :


Szymon Hołownia rozmawia z potencjalną wyborczynią podczas zbierania podpisów pod swoją kandydaturą


niektóre ujęcia całkiem dobrze przemyślane pod kątem tła, szkoda, że gest rąk psuje efekt

Szymon Hołownia, na tle wysychającej Odry rozmawia z mieszkańcem Ścinawy

Bardzo śmiała, ale z sukcesem przeprowadzona akcja zrobienia zdjęcia pod światło

Szymon Hołownia przemawia do grupy osób na spotkaniu wyborczym

Rodzinnie i domowo

W kwestii fotografii ocieplających, wyróżnić trzeba niezwykle przytulne zdjęcie z żoną na sofie. Taka doza domowego spokoju, naturalności  rzadko daje się osiągnąć na zdjęciach pozowanych. Zresztą, bezsprzeczny atut w postaci młodej i atrakcyjnej żony, Szymon Hołownia zaprzęga dość często do wizualnej strony swojej kampanii. Trzeba przyznać, że jest to robione ze sporym taktem i nienachalnie. Sprawna, ciepła fotonarracja małżeńska zjednuje politykom przychylność i nie jest to żadna tajemnica. Nie dziwi zatem fakt jej wykorzystywania, tzn. kto może i ma pozwolenie współmałżonka/ki, partnera/ki ten wykorzystuje i czerpie z tego korzyści wizerunkowe.

Szymon Hołownia z żoną siedzą objęci na sofie na tle biblioteki
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia obejmuje żonę
Instagram szymon.holownia


Powyżej mamy do czynienia ze zdjęciami pozowanymi, ale w kolekcji zdjęć "zwykłego człowieka" otrzymujemy także zdjęcia spontaniczne, już nie tak perfekcyjne pod kątem technicznym czy kompozycyjnym, ale dalej emitujące to ciepło, autentyzm i naturalność, które były elementem składowych dwóch poprzednich ujęć.
 
Szymon Hołownia gra z żoną w scrablle
Instagram szymon.holownia

Od dziennikarza do lidera

W przypadku kandydata bezpartyjnego trudniej wprowadzić w fotosferę wizerunek lidera, przywódcy, bo takich pozycji w swojej dotychczasowej działalności Szymon Hołownia nie dzierżył. Zresztą, sądząc z całości charakteru jego kampanii, zależy chyba Szymonowi Hołowni aby zostać kandydatem spoza sztywnego kręgu elit politycznych - na plakatach wszak jest często tylko jego imię - Szymon. Tak, aby wyborcy znali go jako "swojaka", człowiek żyjącego obok, zwykłym życiem, a nie odrealnionego i zepsutego warszawskim salonem kabotyna.
 
plakat Szymona Hołowni z jego portretem i hasłem Szymon ma mój głos
Facebook Szymon Hołownia


Konto instagramowe i facebookowe Hołowni prowadzone było na długo przed tym zanim pojawiła się idea wejścia w politykę. W "poprzednim życiu" Szymon Hołownia był dziennikarzem, pisarzem, publicystą, organizatorem akcji charytatywnych. Tego typu działalność wymagała innych akcentów i dróg dotarcia do odbiorców. Można więc wybaczyć takie oto dawne obrazy, do których estetyki wtedy nikt nie przykładał kategorii poprawności przekazu aspirującego polityka, bo przynależały bardziej do celebryckich form autoprezentacji podszytej niekiedy małokalibrowym, luzackim wygłupem:



Szymon Hołownia z kolegą pozują w szmacianych maskach zwierząt
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia z tabliczką "Uwaga pociąg", Marcin Prokop trzyma tabliczkę z napisem "Urządzenie nie dopuszczone do użytku"
Instagram szymon.holownia

Po podjęciu decyzji o kandydowaniu, Szymon Hołownia wyraźnie zmienia swoją narrację fotograficzną na bardziej stonowaną, poważniejszą, a także poprawniejszą pod względem technicznym. To zabieg w pełni zrozumiały i pożądany. Zaczynają pojawiać się posty z konferencji prasowych, wizyt w mediach, a wszystko to okraszone dobrym garniturem i przemyślanymi kadrami. Zaczęła się budowa wizerunku potencjalnego lidera.


Szymon Hołownia w maseczce przemawia
Instagram szymon.holownia

Szymon Hołownia udziela wywiadu w radiu
Instagram szymon.holownia


Czas kampanii wymusza również rozpięcia wachlarza działalności na rejony nowe, poprzednio nie eksplorowane, które pozwolą spojrzeć na kandydata jako potencjalnego reprezentanta społeczeństwa. Stąd pojawiają się w przekazie, nie tylko Szymona Hołowni, zdjęcia dokumentujące składanie kwiatów, oddawanie hołdu - słowem – łechtanie patriotyczno-martyrologiczne – potrzebne dość sporej części naszego społeczeństwa.

Hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej:

Szymon Hołownia, w geście hołdu dotyka nagrobka jednej z ofuar katastrofy smoleńskiej
Instagram szymon.holownia

i przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Dzień Zwycięstwa:

Szymon Hołownia przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie w rocznicę końca II. Wojny Światowej
Instagram szymon.holownia


Dotychczas Hołownia opiera się skutecznie zwyczajowi odwróconej selfiozy. Bardzo nieliczne są tego rodzaju obrazy. Wielość i różnorodność innych ujęć i kompozycji skutecznie zastępują tę masowo nadużywaną formę. Na zdjęciach kampanijnych Hołowni widzimy przede wszystkim ludzi, i to nie tłumy, morze głów ale mniejsze grupki, często pojedyncze osoby wraz z kandydatem. To skuteczna technika pokazująca, że Szymon Hołownia nie ugania się za wielbicielami, woli kameralne spotkania, gdzie ma większy kontakt z ludźmi, którzy przyszli go posłuchać. 

Szymon Hołownia na spotkaniu z wyborcami
Instagram szymon.holownia


Szymon Hołownia na spotkaniu wyborczym
Instagram szymon.holownia



Już na koniec, osobiście bardzo podoba mi się zdjęcie, które odbrązawia postać kandydata, pokazuje, że kampania prezydencka to ciężka praca i nadchodzi taki moment, kiedy chce się przysiąść, odpocząć, ale nie ma na czym. Dla Szymona Hołowni, stroniącego od sztywnych reguł, takie zdjęcie może dodać sympatii wyborców. 
Trud i zmęczenie to doświadczenie każdego uczestnika kampanii prezydenckiej, ale na taki kadr mogą sobie pozwolić tylko nieliczni z nich. Urzędujący prezydent i starający się o drugą kadencję Andrzej Duda, raczej nie powinien operować tego typu obrazami, tym bardziej nie powinna Małgorzata Kidawa-Błońska. Ale pozbawiony bagażu atrybutów urzędu i poważnego wieku Hołownia może sobie pozwolić pokazanie siebie siedzącego na podłodze.

Szymon Hołownia siedzi na podłodze po spotkaniu z wyborcami
Instagram szymon.holownia

Trudno odmówić autentyzmu takiemu przedstawieniu. To zdjęcie nieodparcie nasunęło mi inny kadr z kampanii prezydenckiej, tym razem ze Stanów Zjednoczonych. Późniejszy prezydent Barak Obama nie zawahał się pokazać ile pracy nogami kosztuje go niezliczona ilość spotkań wyborczych. Zdjęcie to przysporzyło mu wiele szacunku i podziwu. W tym przypadku, niesympatyczny wizualnie atrybut zniszczenia obuwia był dużo mniej ważny od sposobu ich zniszczenia. Każdy wie, ile trzeba się nachodzić, żeby tak zniszczyć podeszwę butów, co do których mamy podejrzenie, że nie pochodziły raczej z taniej kolekcji supermarketu. W takim, dość rzadkim przypadku, atrybut negatywny (podarty, zniszczony element odzienia- dziura w bucie) nie przeszedł na głównego bohatera zdjęcia. Nawet jeśli było to zdjęcie ustawiane, to mały fragment - aczkolwiek arcyważny - nie przesłonił  i nie dominował reszty przestrzeni fotografii, emitującej obraz zapracowanego polityka.

Barak obama siedzi na fotelu z nogami na biurku w butach o mocno zniszonych chodzeniem podeszwach
 fot. Callie Shell

Całkiem inaczej potoczyły się losy zdjęcia Andrzeja Dudy, w którym fotoedytorzy chcieli zastosować podobny schemat myślowy jak ze zdjęcia Obamy. Niestety wyszło dokładnie odwrotnie z prostego, banalnego powodu - zdjęcie razi sztucznością i brakiem autentyzmu. Toporna inscenizacja wywróciła do góry nogami chwalebne zamiary (chęć pokazania zacofania kolei na prowincji i  usilne starania prezydenta o zmianę tej sytuacji na lepsze poprzez podpisanie stosownej ustawy). Negatywne wizualne atrybuty (zniszczenie, zaniedbanie, prowincjonalność, lichota mebli ustawianych na peronie) zdominowały kadry z tego wydarzenia i ich negatywne nacechowanie spłynęło mimo woli na bohatera ujęcia. Zamiary ekipy prezydenckiej chybiły celu i to o całkiem sporo. Mamy tu klasyczny przykład, kiedy zainscenizowana sytuacja miała pokazać bohatera zdjęcia w pozytywnym światle, uwypuklić jego zaangażowanie w sprawy społeczne, ale nieporadność całej akcji udokumentowana przez fotografów wystawiła na pośmiewisko prezydenta i jego ludzi. Odbiór nie przykleił się  do  intencji w najmniejszym stopniu. Zdjęcie to zresztą dość szybko zniknęło z oficjalnego obiegu na kontach społecznościowych prezydenta Andrzeja Dudy. Biurko nie jest zdecydowanie przyjaznym elementem umeblowania dla prezydenta Dudy. Pisałem nieco o tym TUTAJ

Prezydent A. Duda podpisuje ustawę na zaniedbanym peronie w Końskich
fot. Piotr Polak/PAP

Co ciekawe, motyw podpisywania ustaw na świeżym powietrzu praktykował też Bronisław Komorowski. Aranżacje te, choć daleko im do bycia majstersztykiem politycznego marketingu, to były jednak dużo bardziej przemyślane pod kątem wizualnym - zwrócono uwagęna tło - i nie wzbudzały tak negatywnych emocji.

Prezydent Bronisław Komorowski podpisuje ustawę nad jeziorem
fot. Maria Eichler

Prezydent Bronisław Komorowski podpisuje ustawę na tle panoramy Warszawy
fot. archiwum www.prezydent.pl

czwartek, 21 maja 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce, część 4. Kampania prezydencka – Andrzej Duda


Narrację fotograficzną prezydenta Andrzeja Dudy omawiałem już na tym blogu dwukrotnie TUTAJ i TUTAJ  przy okazji wydania albumów fotograficznych dokumentujących działalność prezydenta i Pierwszej Damy. Większośc uwag zawartych w tamtych postach odnosi się także do sposobu fotoprezentacji uprawianej przy okazji kamanii prezydenckiej 2020r. Wszak zdjęcia robi i wybiera ta sama ekipa. Ograniczę się tylko pokrótce do prezetacji najistotnieszych i najciekawszych zdjęć i zjawisk. 

Z pozycji faworyta


Mając do dyspozycji cały legion fotoreporterów, urzędujący prezydent jest siłą rzeczy na faworyzowanej pozycji w stosunku do innych kontrkandydatów - ale takie jest prawo wygranego z poprzednich wyborów. Wskutek odgórnie narzuconego charakteru zdjęć, które przede wszystkim mają dokumentować działalność prezydenta, dokumentować powiedzmy sobie szczerze w sposób klasyczny - coś jakby - "aby do ludu dotarło" - inwencja prezydenckich fotografów jest mocno zredukowana. Zdarzają sie fotografie nowatorskie, niebanalne, zastanawiające, ale to ułamek procenta z tysięcy zdjęć jakimi zarzucają nas edytorzy prezydenckich kont mediów społecznościowych. Przy wyborze zdjęć nie będę robił rozróżnienia na  oficjalny profil Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy  a profil kandydata Andrzeja Dudy   na Instagramie Facebooku czy Twitterze. Oba tory dokumentują działalność i prezydenta i kandydata w nowych wyborach.

Pierwsze zaskoczenie to wybór zdjęcia profilowego na Facebooku:

Andzej Duda z zacienioną twarzą na tle polskiej flagi

Kandydat bez twarzy. Zdjęcie zostało zrobione podczas inauguracjii kampanii, kiedy Andrzej Duda wychodził na scenę mając w tle ogromnych rozmiarów biało-czerwoną flagę. Po jakimś czasie wychodził z cienia i w przekazie telewizyjnym miało to swoją dramaturgię i wywoływało zamierzony efekt, jednak zdjęcie zrobione w początkowej fazie daje przefatalny efekt człowieka usuniętego w cień, z zasłoniętą twarzą. Zaskakujący wybór. Zwłaszcza, że reszta zdjęć z kampanii odbiega stanowczo od to mrocznego entrée.

Fotografie urzedników państwowych zawsze będą nieco bardziej oficjalne, sztampowe, reprezentacyje, uroczyste. Do znudzenia możemy oglądać uściski dłoni (obecnie w czasie pandemi koronawirusa w rękawiczkach ochronnych), wspólne zdjęcia z różnymi grupami ludzi, wręczanie odznaczeń, nominacji, składanie wieńców. Póki jeszcze możliwe było prowadzenie tradycyjnej kampanii polegającej m.in. na organizowaniu spotkań z wyborcami - sympatykami, konta Andrzeja Dudy uginały się od fotografii wiwatujących tłumów i lasu rąk wyciągniętych w nadziei na uścisk prezydenckiej prawicy. 

Andrzej Duda wita się z tłumem jego zwolenników
FB Andrzej Duda, 5 marca 2020

Andrzej Duda wita sie z tłumem jego zwolenników
FB Andrzej Duda, 7 marca 2020

Andrzej Duda wita sie z wiwatującymi tłumami jego zwolenników
FB Andrzej Duda, 29 lutego 2020

Szczególnie konto Facebookowe padło ofiarą setek tego typu postów, wszystkie według powyższego wzoru. Uciechę z nich mają chyba tylko osoby, które rozpoznały się na tych zdjęciach. Trudno przebrnąć przez nie wszystkie postronnemu obserwatorowi. Przedstawienie ekscytacji wywołanej wizytą głowy państwa wyraźnie przypadły do gustu  prezydenckim fotoreporterom. Szkoda, że nie starczyło chęci na nic bardziej frapującego. Brak w ogóle kulisów całego spektaklu, show, jakim w istocie są spotkania z wyborcami. Oficjalność, przaśność i uwielbienie tłumów królują.

W okresie kampanii,  Andrzej Duda zintensyfikował także swoje "prezydenckie wizyty gospodarskie" i pokłosiem tego był zalew kont prezydenta przez zdjęcia załóg zakładów produkcyjnych, rolników, strażaków. Inne grupy ludzi niż powyżej, ale polowanie przez fotoreporterów na wyrazy ekscytacji znów się powtarza.


Andrzej Duda wita sięz personelem szpitala w Końskich
FB Andrzej Duda, 4 marca 2020

Niestety odwróconej selfiozy plony też są obfite, ale do tego Andrzej Duda już wszystkich przyzwyczaił.

Widok Andrzej Dudy podczas robienia sobie selfie z mieszkańcami Kolna
Twitter @AndrzejDuda 9 stycz 2020


Wizyta po pożarze


Całkiem sporo, nieco ciekawszych ujęć, ukazało się z wizyty prezydenta, która odbyłą się wkrótce po ugaszeniu pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym, który strawił tam tysiące hektarów i poczynił spore straty przyrodnicze. Interesująco wyszło zdjęcie z dymem wciąż unoszącym się ponad gruntem, na którym stoi Andrzej Duda z towarzyszącymi mu osobami. Widać, że pożar był tam niedawno, a wizyta nie była tylko propagandowym pokazaniem się w strefie zagrożenia.

Andrzej Duda podczas idzie po spalonej łące w Biebrzańskim Parku Narodowym
FB Andrzej Duda, 4 maja 2020


Potem jest już było nieco gorzej. Takie fotografie zawsze drażnią osoby lubiące tworzyć złośliwe memy.

Andrzej Duda patrzy w dal na Biebrzański Parku Narodowy
FB Andrzej Duda, 4 maja 2020


Moim ulubionym jak na razie zdjęciem prezydenta z czasów najnowszej kampanii pozostaje dokumentacja spotkania z jałówką.

Prezydent Andzej Duda podczas wizyty w oborze wyciąga dłóń do jałówki
Twitter @AndrzejDuda

i jeszcze może mały apel, Panie Prezydencie, mniej takich selfie, oczy bolą...

Selfie Andrzeja Dudy z leśnikami
Twitter @AndrzejDuda

niedziela, 29 marca 2020

Fotografie z czasu pandemii


Codziennie jesteśmy zasypywani tysiącami zdjęć z tegorocznej pandemii koronawirusa na świecie. Setki pracujących w terenie fotoreporterów stara się oddać na zdjęciach wpływ jaki na nasze życie wywarły konsekwencje samego wirusa jak i następstwa zmian jakim musieliśmy się poddać, aby ograniczyć możliwości dalszych zarażeń.


 Wśród dominujących tematów przewijają się puste ulice niegdyś tłocznych miast, kiedyś gwarne place i parki dziś również świecą pustkami. Niekiedy, na tych ogołoconych z ludzi przestrzeniach publicznych daje się zauważyć ukradkiem przemykające osobniki z białymi  plamami maseczek na twarzach. Zresztą maseczki są w tych dniach atrybutem numer jeden, również dla fotografów, zarówno dosłownie - dla własnej ochrony - jak i na zdjęciach, które robią.

fot. Matias Baglietto /Reuters

fot. Alfredo Falcone /LaPresse /AP


Kiedy zasłaniać twarz

W naszym, zachodnim kręgu kulturowym zasłonięcie części twarzy towarzyszą ściśle określone okoliczności. Niekiedy łączy się to z potępieniem społecznym, jak choćby wtedy gdy pseudo kibice zasłaniają twarze, aby nie zostać zidentyfikowanym podczas bojek na ulicach. Tego samego chcą uniknąć polscy pseudo patrioci. Zachęcani przez psycho-prawicowe partie tłumnie zjawiają się oni 11. listopada na Marszu Niepodległości w Warszawie aby w zakrytych twarzach wywrzaskiwać swoje chore slogany o umiłowaniu ojczyzny. 

fot. Chris Niedenthal

Również sporo społecznego oporu budzi przenoszony do Europy i obu Ameryk przez muzułmańskie kobiety zwyczaj zasłaniania części twarzy. Niektóre kraje wprowadziły nawet ustawowy zakaz tego typu praktyk w przestrzeni publicznej.

fot. Tomasz Szustek

Na polu medycyny, na szpitalnych korytarzach, zakrywanie twarzy maseczką nie budzi już oporu ale gdzieś tam kiełkuje blada jeszcze postać strachu przed niewidocznymi zarazkami, wirusami i bakteriami. Kiedy osoby w maseczkach pojawiły się na ulicach naszych miast, strach ten przybrał konkretną i uzasadnioną formę. Częste występowanie tego motywu w fotorelacjach wpisuje się więc w kanon przedstawień naszego „czasu zarazy”.

fot.  Dina Litovsky/Redux 


Jednak nadmiar obrazów ludzi w maseczkach ochronnych w różnych konfiguracjach w miejskim otoczeniu, bez istotnych głębszych treści powoduje zbanalizowanie tego typu przedstawień. Każdy z nas widzi takie widoki przy okazji szybkiej wizycie w lokalnym supermarkecie. Nieco większe wrażenie robią zdjęcia osobników ubranych w białe bądź jaskrawe kombinezony i okulary ochronne. To nie jest jeszcze powszechny widok na naszych ulicach i wciąż budzi niepokój. Wiele powstało fotografii bazujących na kontraście tak ubranych członków służb medycznych i codziennych, z pozoru banalnych życiowych okoliczności. Takie ujęcia znamy także z czasów niedawnej epidemii Ebola z Afryki. 

fot. Daniel Berehulak

fot. Pete Muller

Cóż zatem pozostaje fotografom szukającym innych sposobów na interesujące ale i rzetelne przedstawienie i wyrażenie poprzez media wizualne, sytuacji w jakim znajduje się teraz świat. Wielu z nich udaje się do szpitali, gdzie przepełnione sale i korytarze dobitnie pokazują powagę sytuacji, zakres wyzwań i ogrom problemów. 

fot. Tristan Reynaud /Zeppelin


Wiele obrazów idzie w stronę pokrzepienia serc i przedstawia sceny z balkonowych występów artystycznych, którymi zamknięci w domach ludzie osładzają sobie niedogodności wielodniowej kwarantanny. 

fot. Xavi Torrent/Getty

Inni skupiają się na pokazywaniu wizualnych zaskoczeń wynikających z tzw. „social distancing” czyli utrzymywaniu bezpiecznej (1-2m) odległości między ludźmi zmuszonymi do przebywania razem.

fot. Dinuka Liyanawatte/Reuters


Fabio Bucciarelli, znakomity włoski fotoreporter, udaje się z kolei wraz ekipą medyczną do domu jednego z chorych i tam robi fenomenalne zdjęcie, które dotyka do żywego. Cały reportaż znajduje się na stronach The New York Times’a tutaj

fot. Fabio Bucciarelli dla NYT

Złożony chorobą, starszy wiekiem Włoch leży w łóżku w otoczeniu rodziny i sanitariuszy. Niespodziewanie kluczową dla wyglądu zdjęcia rolę zagrały tu kolor i faktura ściany oraz zawieszony na  niej obraz. Otoczenie łóżka przez 4 osoby potęguje nieodparte uczucie zatłoczenia, gęstej atmosfery. Frapująca plastyka obrazu przechodzi od pełnej ostrości na twarzy chorego po rozedrgane, przyciemnione winietą rozmazania przy skrajach zdjęcia. Choroba zakaźna wyciska swoje piętno na wnętrzu prowincjonalnego włoskiego domu, a jego mury skrywają odtąd grozę, która będzie i nam towarzyszyć.

Fotografia Bucciarelliego przypomina inne ujęcie, bardzo podobne w formie i przekazie. Zrobił je Ed Kashi z agencji VII, utrwalając konanie żony jednego z bohaterów jego reportażu.


fot. Ed Kashi/VII

Tego typu fotografie mocno angażują naszą wyobraźnie, silnie nas dotykając, bo operują kategoriami ostatecznymi i pochodzą z naszego świata. Umierający z Afryki nie są już w stanie poruszyć wiele osób – codzienne wiadomości mozolnie bombardują nas ujęciami kolejnych ofiar  klęsk nawiedzających afrykańskie kraje. Wojny, głód, epidemie karmią się trupami, ale to są zwykle odległe od nas rejony świata. Masowe ofiary wojen karteli narkotykowych w Ameryce Południowej wydają się odległe o lata świetlne od naszych problemów. Obojętność, aczkolwiek godna potępienia jest psychologicznie wytłumaczalna. Tym razem zdjęcia pochodzą z Europy i będziemy mogli na nich zobaczyć  naszych sąsiadów, znajomych, rodzinę.

piątek, 20 marca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce, część 3. Kampania prezydencka – Krzysztof Bosak

Kampania prezydencka w pełni, nowych zdjęć masa, każdy z kandydatów i kandydatek zasypuje potencjalnych wyborców swoimi obrazami. Poprzednio, zgodnie z porządkiem alfabetu omówiłem pokrótce fotokampanię Roberta Biedronia. Dziś pora na kandydata Konfederacji - Krzysztofa Bosaka.


W międzyczasie, w życie całego kraju i większości świata wtargnął koronawirus, a działania mające zapobiec jego rozprzestrzenianiu wywróciły do góry nogami wiele spraw którymi żyjemy. Kampania prezydencka także zmieniła znacząco swoje oblicze i zeszła na dalszy plan w medialnych doniesieniach. Zakazy dotyczące zebrań uiemożliwiły kontynuowanie kampanii prezydenckiej w jej dotychczasowej formie. Wszycy kandydaci wielokrotnie deklarowali, że najbardziej cenią sobie osobiste spotkania z potencjalymi wyborcami, na ich ziemi, w powiatach, na rynkach większych i mniejszych miejscowości. Wszystko to jest teraz dalekim, mglistym wspomnieniem, a internet i media stały się tym samym głównym frontem konfrontacji miedzy kontrkandydatami. W innej sytuacji jest urzędujący prezydent Andrzej Duda, który, z racji patogennej procedury wyłaniania władz TVP i Polskiego Radia, ma jeszcze dodatkowy oręż w postaci nachalnie przychylnych mu mediów państwowych.
Ferment informacyjny wzmagają opinie części komentatorów politycznych, którzy otwarcie mówią o możliwości przesunięcia w czasie dnia wyborów. Wszytko to sprawia, że obecna kampania będzie na pewno inna niż dotychczasowe polskie przedwyborcze boje medialne.


Czeka mnie w tym miejscu nieco nieprzyjemna sytuacja, bo muszę napisać o kampanii kandydata, która do pewnego momentu była pod względem fotograficznym najmniej profesjonalna i najbardziej kontrowersyjna, żeby nie rzec kompromitująca. Kanały mediów społecznościowych są bardzo ważnym środkiem docierania do obywateli i angażowania ich w sprawy kampanii. A obecnie stały się jedynymi, w pełni zależnymi od sztabów wyborczych niciami łączącymi je z obywatelami. Sztab Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, wydawał się tego nie brać zbyt serio. Jakość zdjęć pod względem technicznym i treściowym budziła wiele zastrzeżeń. Faktem jest, że można zrobić dobre, nawet bardzo dobre zdjęcie smartfonem. Ale nie zawsze, nie w każdych warunkach i nie każdy to ma odpowiednie umiejętności. Wiele zdjęć w mediach społecznościowych Krzysztofa Boska wygląda jak zrobione smartfonem o przybrudzonym obiektywie. Jakby zrobione były ze skazą bylejakośći, byle „zrobić fotkę”. Obecność fotografa z umiejętnościami wydawała się więc wielce wskazana. I oto, z początkiem marca, kiedy już prawie zakończyłem tą niepochlebną opinię, zdarzył się "cud" i na instgramowym profilu @krzysztofbosak pojawiła się - przy jednym z zdjęć - następująca informacja: "W ramach kampanii wyborczej zaczęliśmy współpracę z profesjonalnymi fotoreporterami i już widać pierwsze efekty. Wszystko możliwe dzięki Waszemu wsparciu finansowemu!" O tych efektach opowiem na końcu tego postu, bo nie da się niestety wymazać "niechlubnego" fotograficznie okresu kampanii sprzed pojawienia się tej krzepiącej oko noty.

Jak to było na początku kampanii 


O kiepskosmartfonowych próbach fotograficznych napisałem już wyżej, ale muszę również wspomnieć o krańcowo fatalnym doborze memów- jak choćby tego z Jokerem (z filmu „Joker” w reżyserii Todda Phillipsa). Nawiedzany obłędem, tańczący na schodach komik jest podpisanym jako Konfederacja. Maniakalny zabójca jest jednym z ostatnich bohaterów, z którym powinien identyfikować się kandydat na najwyższy urząd w państwie. Nie wspominając już hejterskim charakterze wizerunku zapłakanej młodej osoby podpisanej jako „polskie, młode, wykształcone libki”. Sytuacja iście żenująca.

Instagram krzysztofbosak

Usprawiedliwieniem nie jest fakt, że niektóre posty powstały przed rozpoczęciem kampanii prezydenckiej - o kandydacie świadczy jego całość postaw i zachowań. Jeszcze jeden przykład- tutaj już tylko niefrasobliwości i braku gustu - czy to miałby być poważny kandydat na prezydenta?

Instagram krzysztofbosak

Z uporem lepszej sprawy sztab Krzysztofa Bosaka, lub on sam, zamieszczał kilka, na ogół fatalnych zdjęć połączonych na jednym poście na Instagramie, gdzie istnieje przecież możliwość przedstawienia kilku pełnowymiarowych zdjęć w jednym poście. Ale problem jest też, jak już wspominałem, w jakości zdjęć. Dwa albo cztery ujęcia na połączone w jeden post nie stworzą jednego dobrego przekazu. Wiedzą to pozostali kandydaci, którzy starają się wybierać zdjęcia, mocne, poprawnie wykonane przynajmniej pod kątem technicznym. Zdjęcia nieostre, poruszone, chaotyczne, z bohaterami na dalekim planie spełniają swoją funkcje w kontach prywatnych, w sytuacjach rodzinnych, gdzie każde ujęcie z ukochanym wnuczkiem cieszy dziadków, a i 30 ujęć biegającego bobasa nie znudzi oglądających. Zdjęcia w polityce rządzą się jednakże innymi prawami. Poniżej 2 przykłady fatalnych patch(pot)worków.

Instagram krzysztofbosak

Instagram krzysztofbosak

Czy znajdziemy w przekazie fotograficznym, z początków kampanii Krzysztofa Bosaka zdjęcia interesujące, lub co najmniej wystarczająco poprawne? Tak, ale jest ich, póki co bardzo mało, oto dwa z nich.

twitter @krzysztofbosak 29.02. 2020





Zdjęcia przywódcze i "swobodne"


Tradycyjnie już wspominam o dwóch rodzajach zdjęć jakie komunikują nam politycy, czyli fotografie przywódcze i "swobodne". W okresie sprzed zatrudnienia fotografów do celów kampanijnych, Krzysztof Bosak miał tylko nieliczne obrazy mieszczące się w kanonie przedstawień lidera. Jednym z nich jest grafika na podstawie której zrobiono, całkiem udane, podziękowania wyrażające wdzięczność za wybranie na kandydata w wyborach prezydenckich.


Instagram krzysztofbosak



Inne ujęcie, tym razem studyjny portret, jest dziełem znanego fotoreportażysty Maksymiliana Rigamontiego

Instagram krzysztofbosak

Zdjęciem, które wśród prawicowej publiki mogło by zjednać wiele sympatii kandydatowi Konfederacji, jest ujęcie z karabinkiem na strzelnicy. Taki atrybut "silnego faceta" mógłby zadziałać, gdyby nie koszmarne krzesełko i stara opona w tle, które redukują poziom estetyki obrazu do niemal zera.


Instagram krzysztofbosak



Doszliśmy do miejsca, w którym patos sięgnął śmieszności, więc gładko można przejść do fotografii, które mają za zadanie donormalnić, ocieplić wizerunek polityka, pokazać jego "ludzką twarz". Takich obrazów ma Krzysztof Bosak kilka, i to całkiem udanych, oto jedna z nich:


Instagram krzysztofbosak



Pozytywne emocje wzbudziły zapewne zdjęcia ze ślubu i podroży poślubnej. Są to ujęcia całkiem oszczędne, stonowane w formie i ekspresji. Dobrze to świadczy, moim zdaniem, o podejściu Krzysztofa Bosaka do rozdziału funkcji politycznych i spraw prywatnych. Nie ma co ukrywać faktu zawarcia związku małżeńskiego w czasie kampanii, ale byłoby też nietaktem epatować tym nader prywatnym wydarzeniem w głównym nurcie swojej kampanii. Kilka ciepłych zdjęć pogodnej wybranki serca, migawka z samego ślubu i swobodne, wakacyjne w swoim wyrazie "fotki" z podróży poślubnej znakomicie, bez nadęcia, informują o niedawnych wydarzeniach i pewnie też usprawiedliwiają chwilową nieobecność Krzysztofa Bosaka w mediach społecznościowych.

Instagram krzysztofbosak

I tu następuje moment, w którym miałem dodać końcowy, bardzo krytyczny fragment mojej opinii. Jak czas pokazał, moje nieopublikowane jeszcze wtedy apele nieoczekiwanie znalazły oddźwięk!
Tylko w ramach kronikarskiej powinności dodaje ten niegdyś końcowy, a dziś przedostatni element tego postu.

"Jeśli kandydat Konfederacji chciałby na poważnie dołączyć do poziomu reszty kontrkandydatów to ma jeszcze czas na zmianę całokształtu fotonarracji swojej kampanii. Decyzja jest zapewne w gestii doradców, a jak pokazuje dotychczasowy dobór zdjęć, są oni nie-dowidzący. Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z koszmarnym bohaterem drugiego planu. Nie dowiemy się zapewne, czy osoba na tylnym siedzeniu nie umie zrobić poprawnego znaku "V" oznaczającego zwycięstwo czy - z nieznanych przyczyn  - pokazuje gest, który np. w Zjednoczonym Królestwie uchodzi za wyjątkowo wulgarny"

twitter @krzysztofbosak 02.02 2020

Ale nastał ten dzień, w którym sztab Krzysztofa Bosaka przetarł oczy i nie tylko zaczął patrzeć ale również zauważać. Decyzja o zatrudnieniu profesjonalistów od robienia zdjęć jest widoczna już w pierwszych postach. Na początek, rzecz która od razu przykuwa uwagę to jakościowy skok jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne. Zdjęcia są jasne, dobrze skadrowane, ostre. Prezentują kandydata Konfederacji w działaniu, "w politycznej robocie", dobrze ubranego i uwiecznionego w gestach znaczących i w pozach nie budzących sprzecznych komunikatów. Portrety stały się wyraźniejsze, ich tło rozmyte, a taki zabieg natychmiast wyłuszcza pierwszoplanową postać. 

Instagram krzysztofbosak
Twitter @krzysztofbosak 20.03. 2020


Instagram krzysztofbosak 
Ta znacząca zmiana w porównaniu z poprzednimi fotowyczynami oglądanymi w mediach społecznościowych, to dowód na odrobienie lekcji z fotografii i wyciągnięcie wniosków przez sztab wyborczy Krzysztofa Bosaka. Następne tygodnie pokażą w jaki sposób prawicowy kandydat wykorzysta tę wiedzę dla zbudowania poparcia w targanym obostrzeniami stanu epidemii kraju. Oczy tego potencjalnego elektoratu będą całymi dniami przyklejone do ekranów komputerów, tabletów i smartfonów. To wielka szansa, ale konkurencyjne sztaby wcale nie zamierzają przespać tego czasu zarazy - wręcz przeciwnie - wszyscy już postują pełną parą.