niedziela, 29 marca 2020

Fotografie z czasu pandemii


Codziennie jesteśmy zasypywani tysiącami zdjęć z tegorocznej pandemii koronawirusa na świecie. Setki pracujących w terenie fotoreporterów stara się oddać na zdjęciach wpływ jaki na nasze życie wywarły konsekwencje samego wirusa jak i następstwa zmian jakim musieliśmy się poddać, aby ograniczyć możliwości dalszych zarażeń.


 Wśród dominujących tematów przewijają się puste ulice niegdyś tłocznych miast, kiedyś gwarne place i parki dziś również świecą pustkami. Niekiedy, na tych ogołoconych z ludzi przestrzeniach publicznych daje się zauważyć ukradkiem przemykające osobniki z białymi  plamami maseczek na twarzach. Zresztą maseczki są w tych dniach atrybutem numer jeden, również dla fotografów, zarówno dosłownie - dla własnej ochrony - jak i na zdjęciach, które robią.

fot. Matias Baglietto /Reuters

fot. Alfredo Falcone /LaPresse /AP


Kiedy zasłaniać twarz

W naszym, zachodnim kręgu kulturowym zasłonięcie części twarzy towarzyszą ściśle określone okoliczności. Niekiedy łączy się to z potępieniem społecznym, jak choćby wtedy gdy pseudo kibice zasłaniają twarze, aby nie zostać zidentyfikowanym podczas bojek na ulicach. Tego samego chcą uniknąć polscy pseudo patrioci. Zachęcani przez psycho-prawicowe partie tłumnie zjawiają się oni 11. listopada na Marszu Niepodległości w Warszawie aby w zakrytych twarzach wywrzaskiwać swoje chore slogany o umiłowaniu ojczyzny. 

fot. Chris Niedenthal

Również sporo społecznego oporu budzi przenoszony do Europy i obu Ameryk przez muzułmańskie kobiety zwyczaj zasłaniania części twarzy. Niektóre kraje wprowadziły nawet ustawowy zakaz tego typu praktyk w przestrzeni publicznej.

fot. Tomasz Szustek

Na polu medycyny, na szpitalnych korytarzach, zakrywanie twarzy maseczką nie budzi już oporu ale gdzieś tam kiełkuje blada jeszcze postać strachu przed niewidocznymi zarazkami, wirusami i bakteriami. Kiedy osoby w maseczkach pojawiły się na ulicach naszych miast, strach ten przybrał konkretną i uzasadnioną formę. Częste występowanie tego motywu w fotorelacjach wpisuje się więc w kanon przedstawień naszego „czasu zarazy”.

fot.  Dina Litovsky/Redux 


Jednak nadmiar obrazów ludzi w maseczkach ochronnych w różnych konfiguracjach w miejskim otoczeniu, bez istotnych głębszych treści powoduje zbanalizowanie tego typu przedstawień. Każdy z nas widzi takie widoki przy okazji szybkiej wizycie w lokalnym supermarkecie. Nieco większe wrażenie robią zdjęcia osobników ubranych w białe bądź jaskrawe kombinezony i okulary ochronne. To nie jest jeszcze powszechny widok na naszych ulicach i wciąż budzi niepokój. Wiele powstało fotografii bazujących na kontraście tak ubranych członków służb medycznych i codziennych, z pozoru banalnych życiowych okoliczności. Takie ujęcia znamy także z czasów niedawnej epidemii Ebola z Afryki. 

fot. Daniel Berehulak

fot. Pete Muller

Cóż zatem pozostaje fotografom szukającym innych sposobów na interesujące ale i rzetelne przedstawienie i wyrażenie poprzez media wizualne, sytuacji w jakim znajduje się teraz świat. Wielu z nich udaje się do szpitali, gdzie przepełnione sale i korytarze dobitnie pokazują powagę sytuacji, zakres wyzwań i ogrom problemów. 

fot. Tristan Reynaud /Zeppelin


Wiele obrazów idzie w stronę pokrzepienia serc i przedstawia sceny z balkonowych występów artystycznych, którymi zamknięci w domach ludzie osładzają sobie niedogodności wielodniowej kwarantanny. 

fot. Xavi Torrent/Getty

Inni skupiają się na pokazywaniu wizualnych zaskoczeń wynikających z tzw. „social distancing” czyli utrzymywaniu bezpiecznej (1-2m) odległości między ludźmi zmuszonymi do przebywania razem.

fot. Dinuka Liyanawatte/Reuters


Fabio Bucciarelli, znakomity włoski fotoreporter, udaje się z kolei wraz ekipą medyczną do domu jednego z chorych i tam robi fenomenalne zdjęcie, które dotyka do żywego. Cały reportaż znajduje się na stronach The New York Times’a tutaj

fot. Fabio Bucciarelli dla NYT

Złożony chorobą, starszy wiekiem Włoch leży w łóżku w otoczeniu rodziny i sanitariuszy. Niespodziewanie kluczową dla wyglądu zdjęcia rolę zagrały tu kolor i faktura ściany oraz zawieszony na  niej obraz. Otoczenie łóżka przez 4 osoby potęguje nieodparte uczucie zatłoczenia, gęstej atmosfery. Frapująca plastyka obrazu przechodzi od pełnej ostrości na twarzy chorego po rozedrgane, przyciemnione winietą rozmazania przy skrajach zdjęcia. Choroba zakaźna wyciska swoje piętno na wnętrzu prowincjonalnego włoskiego domu, a jego mury skrywają odtąd grozę, która będzie i nam towarzyszyć.

Fotografia Bucciarelliego przypomina inne ujęcie, bardzo podobne w formie i przekazie. Zrobił je Ed Kashi z agencji VII, utrwalając konanie żony jednego z bohaterów jego reportażu.


fot. Ed Kashi/VII

Tego typu fotografie mocno angażują naszą wyobraźnie, silnie nas dotykając, bo operują kategoriami ostatecznymi i pochodzą z naszego świata. Umierający z Afryki nie są już w stanie poruszyć wiele osób – codzienne wiadomości mozolnie bombardują nas ujęciami kolejnych ofiar  klęsk nawiedzających afrykańskie kraje. Wojny, głód, epidemie karmią się trupami, ale to są zwykle odległe od nas rejony świata. Masowe ofiary wojen karteli narkotykowych w Ameryce Południowej wydają się odległe o lata świetlne od naszych problemów. Obojętność, aczkolwiek godna potępienia jest psychologicznie wytłumaczalna. Tym razem zdjęcia pochodzą z Europy i będziemy mogli na nich zobaczyć  naszych sąsiadów, znajomych, rodzinę.

piątek, 20 marca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Krzysztof Bosak

Kampania prezydencka w pełni, nowych zdjęć masa, każdy z kandydatów i kandydatek zasypuje potencjalnych wyborców swoimi obrazami. Poprzednio, zgodnie z porządkiem alfabetu omówiłem pokrótce fotokampanię Roberta Biedronia. Dziś pora na kandydata Konfederacji - Krzysztofa Bosaka.


W międzyczasie, w życie całego kraju i większości świata wtargnął koronawirus, a działania mające zapobiec jego rozprzestrzenianiu wywróciły do góry nogami wiele spraw którymi żyjemy. Kampania prezydencka także zmieniła znacząco swoje oblicze i zeszła na dalszy plan w medialnych doniesieniach. Zakazy dotyczące zebrań uiemożliwiły kontynuowanie kampanii prezydenckiej w jej dotychczasowej formie. Wszycy kandydaci wielokrotnie deklarowali, że najbardziej cenią sobie osobiste spotkania z potencjalymi wyborcami, na ich ziemi, w powiatach, na rynkach większych i mniejszych miejscowości. Wszystko to jest teraz dalekim, mglistym wspomnieniem, a internet i media stały się tym samym głównym frontem konfrontacji miedzy kontrkandydatami. W innej sytuacji jest urzędujący prezydent Andrzej Duda, który, z racji patogennej procedury wyłaniania władz TVP i Polskiego Radia, ma jeszcze dodatkowy oręż w postaci nachalnie przychylnych mu mediów państwowych.
Ferment informacyjny wzmagają opinie części komentatorów politycznych, którzy otwarcie mówią o możliwości przesunięcia w czasie dnia wyborów. Wszytko to sprawia, że obecna kampania będzie na pewno inna niż dotychczasowe polskie przedwyborcze boje medialne.


Czeka mnie w tym miejscu nieco nieprzyjemna sytuacja, bo muszę napisać o kampanii kandydata, która do pewnego momentu była pod względem fotograficznym najmniej profesjonalna i najbardziej kontrowersyjna, żeby nie rzec kompromitująca. Kanały mediów społecznościowych są bardzo ważnym środkiem docierania do obywateli i angażowania ich w sprawy kampanii. A obecnie stały się jedynymi, w pełni zależnymi od sztabów wyborczych niciami łączącymi je z obywatelami. Sztab Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, wydawał się tego nie brać zbyt serio. Jakość zdjęć pod względem technicznym i treściowym budziła wiele zastrzeżeń. Faktem jest, że można zrobić dobre, nawet bardzo dobre zdjęcie smartfonem. Ale nie zawsze, nie w każdych warunkach i nie każdy to ma odpowiednie umiejętności. Wiele zdjęć w mediach społecznościowych Krzysztofa Boska wygląda jak zrobione smartfonem o przybrudzonym obiektywie. Jakby zrobione były ze skazą bylejakośći, byle „zrobić fotkę”. Obecność fotografa z umiejętnościami wydawała się więc wielce wskazana. I oto, z początkiem marca, kiedy już prawie zakończyłem tą niepochlebną opinię, zdarzył się "cud" i na instgramowym profilu @krzysztofbosak pojawiła się - przy jednym z zdjęć - następująca informacja: "W ramach kampanii wyborczej zaczęliśmy współpracę z profesjonalnymi fotoreporterami i już widać pierwsze efekty. Wszystko możliwe dzięki Waszemu wsparciu finansowemu!" O tych efektach opowiem na końcu tego postu, bo nie da się niestety wymazać "niechlubnego" fotograficznie okresu kampanii sprzed pojawienia się tej krzepiącej oko noty.

Jak to było na początku kampanii 


O kiepskosmartfonowych próbach fotograficznych napisałem już wyżej, ale muszę również wspomnieć o krańcowo fatalnym doborze memów- jak choćby tego z Jokerem (z filmu „Joker” w reżyserii Todda Phillipsa). Nawiedzany obłędem, tańczący na schodach komik jest podpisanym jako Konfederacja. Maniakalny zabójca jest jednym z ostatnich bohaterów, z którym powinien identyfikować się kandydat na najwyższy urząd w państwie. Nie wspominając już hejterskim charakterze wizerunku zapłakanej młodej osoby podpisanej jako „polskie, młode, wykształcone libki”. Sytuacja iście żenująca.

Instagram krzysztofbosak

Usprawiedliwieniem nie jest fakt, że niektóre posty powstały przed rozpoczęciem kampanii prezydenckiej - o kandydacie świadczy jego całość postaw i zachowań. Jeszcze jeden przykład- tutaj już tylko niefrasobliwości i braku gustu - czy to miałby być poważny kandydat na prezydenta?

Instagram krzysztofbosak

Z uporem lepszej sprawy sztab Krzysztofa Bosaka, lub on sam, zamieszczał kilka, na ogół fatalnych zdjęć połączonych na jednym poście na Instagramie, gdzie istnieje przecież możliwość przedstawienia kilku pełnowymiarowych zdjęć w jednym poście. Ale problem jest też, jak już wspominałem, w jakości zdjęć. Dwa albo cztery ujęcia na połączone w jeden post nie stworzą jednego dobrego przekazu. Wiedzą to pozostali kandydaci, którzy starają się wybierać zdjęcia, mocne, poprawnie wykonane przynajmniej pod kątem technicznym. Zdjęcia nieostre, poruszone, chaotyczne, z bohaterami na dalekim planie spełniają swoją funkcje w kontach prywatnych, w sytuacjach rodzinnych, gdzie każde ujęcie z ukochanym wnuczkiem cieszy dziadków, a i 30 ujęć biegającego bobasa nie znudzi oglądających. Zdjęcia w polityce rządzą się jednakże innymi prawami. Poniżej 2 przykłady fatalnych patch(pot)worków.

Instagram krzysztofbosak

Instagram krzysztofbosak

Czy znajdziemy w przekazie fotograficznym, z początków kampanii Krzysztofa Bosaka zdjęcia interesujące, lub co najmniej wystarczająco poprawne? Tak, ale jest ich, póki co bardzo mało, oto dwa z nich.

twitter @krzysztofbosak 29.02. 2020





Zdjęcia przywódcze i "swobodne"


Tradycyjnie już wspominam o dwóch rodzajach zdjęć jakie komunikują nam politycy, czyli fotografie przywódcze i "swobodne". W okresie sprzed zatrudnienia fotografów do celów kampanijnych, Krzysztof Bosak miał tylko nieliczne obrazy mieszczące się w kanonie przedstawień lidera. Jednym z nich jest grafika na podstawie której zrobiono, całkiem udane, podziękowania wyrażające wdzięczność za wybranie na kandydata w wyborach prezydenckich.


Instagram krzysztofbosak



Inne ujęcie, tym razem studyjny portret, jest dziełem znanego fotoreportażysty Maksymiliana Rigamontiego

Instagram krzysztofbosak

Zdjęciem, które wśród prawicowej publiki mogło by zjednać wiele sympatii kandydatowi Konfederacji, jest ujęcie z karabinkiem na strzelnicy. Taki atrybut "silnego faceta" mógłby zadziałać, gdyby nie koszmarne krzesełko i stara opona w tle, które redukują poziom estetyki obrazu do niemal zera.


Instagram krzysztofbosak



Doszliśmy do miejsca, w którym patos sięgnął śmieszności, więc gładko można przejść do fotografii, które mają za zadanie donormalnić, ocieplić wizerunek polityka, pokazać jego "ludzką twarz". Takich obrazów ma Krzysztof Bosak kilka, i to całkiem udanych, oto jedna z nich:


Instagram krzysztofbosak



Pozytywne emocje wzbudziły zapewne zdjęcia ze ślubu i podroży poślubnej. Są to ujęcia całkiem oszczędne, stonowane w formie i ekspresji. Dobrze to świadczy, moim zdaniem, o podejściu Krzysztofa Bosaka do rozdziału funkcji politycznych i spraw prywatnych. Nie ma co ukrywać faktu zawarcia związku małżeńskiego w czasie kampanii, ale byłoby też nietaktem epatować tym nader prywatnym wydarzeniem w głównym nurcie swojej kampanii. Kilka ciepłych zdjęć pogodnej wybranki serca, migawka z samego ślubu i swobodne, wakacyjne w swoim wyrazie "fotki" z podróży poślubnej znakomicie, bez nadęcia, informują o niedawnych wydarzeniach i pewnie też usprawiedliwiają chwilową nieobecność Krzysztofa Bosaka w mediach społecznościowych.

Instagram krzysztofbosak

I tu następuje moment, w którym miałem dodać końcowy, bardzo krytyczny fragment mojej opinii. Jak czas pokazał, moje nieopublikowane jeszcze wtedy apele nieoczekiwanie znalazły oddźwięk!
Tylko w ramach kronikarskiej powinności dodaje ten niegdyś końcowy, a dziś przedostatni element tego postu.

"Jeśli kandydat Konfederacji chciałby na poważnie dołączyć do poziomu reszty kontrkandydatów to ma jeszcze czas na zmianę całokształtu fotonarracji swojej kampanii. Decyzja jest zapewne w gestii doradców, a jak pokazuje dotychczasowy dobór zdjęć, są oni nie-dowidzący. Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z koszmarnym bohaterem drugiego planu. Nie dowiemy się zapewne, czy osoba na tylnym siedzeniu nie umie zrobić poprawnego znaku "V" oznaczającego zwycięstwo czy - z nieznanych przyczyn  - pokazuje gest, który np. w Zjednoczonym Królestwie uchodzi za wyjątkowo wulgarny"

twitter @krzysztofbosak 02.02 2020

Ale nastał ten dzień, w którym sztab Krzysztofa Bosaka przetarł oczy i nie tylko zaczął patrzeć ale również zauważać. Decyzja o zatrudnieniu profesjonalistów od robienia zdjęć jest widoczna już w pierwszych postach. Na początek, rzecz która od razu przykuwa uwagę to jakościowy skok jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne. Zdjęcia są jasne, dobrze skadrowane, ostre. Prezentują kandydata Konfederacji w działaniu, "w politycznej robocie", dobrze ubranego i uwiecznionego w gestach znaczących i w pozach nie budzących sprzecznych komunikatów. Portrety stały się wyraźniejsze, ich tło rozmyte, a taki zabieg natychmiast wyłuszcza pierwszoplanową postać. 

Instagram krzysztofbosak
Twitter @krzysztofbosak 20.03. 2020


Instagram krzysztofbosak 
Ta znacząca zmiana w porównaniu z poprzednimi fotowyczynami oglądanymi w mediach społecznościowych, to dowód na odrobienie lekcji z fotografii i wyciągnięcie wniosków przez sztab wyborczy Krzysztofa Bosaka. Następne tygodnie pokażą w jaki sposób prawicowy kandydat wykorzysta tę wiedzę dla zbudowania poparcia w targanym obostrzeniami stanu epidemii kraju. Oczy tego potencjalnego elektoratu będą całymi dniami przyklejone do ekranów komputerów, tabletów i smartfonów. To wielka szansa, ale konkurencyjne sztaby wcale nie zamierzają przespać tego czasu zarazy - wręcz przeciwnie - wszyscy już postują pełną parą.

niedziela, 8 marca 2020

Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce cz.2. Kampania prezydencka – Robert Biedroń

Nadciągające wichry i rozpogodzenia kampanii prezydenckiej niejako same narzucają pomysł przyjrzenia się temu ciągowi wydarzeń z perspektywy przekazu fotograficznego.


Dawno już nie napisałem nic, co byłoby kontynuacją cyklu "Stan jak na zdjęciu czyli fotograficzne spektakle w polskiej polityce”, którego pierwszą część można przeczytać i obejrzeć tutaj, więc nadarza się doskonała okazja na ciąg dalszy tematu.

Każda kampania, w tym szczególnie prezydencka, to także bitwa na zdjęcia. W naszej kulturze internetowych memów karmionej udanymi lub zupełnie chybionymi ujęciami kandydatów trudno o przecenienie roli fotografów i kierujących kampanijną polityką wizualną. Poprawny dobór zdjęć na pewno znacznie poprawia wizerunek polityka, a równie pewne jest to, że brak skoordynowanej strategii wizualnej w zakresie fotografii, ale również video, odbije się negatywnie na notowaniach i ostatecznie na wyniku wyborów.


 Kampania prezydencka jest jeszcze we wczesnej fazie, ale można już wskazać pewne tendencje i preferencje poszczególnych sztabów jeśli chodzi o umiejętności prezentacji fotograficznej. W kolejnych postach, w miarę upływu czasu, będę prezentował postępy każdego ze sztabów wyborczych. Postaram się odnosić tylko do fotografii i prezentowanych w nich treści – oczywistych i podskórnych, niezamierzonych i zbyt nachalnych. Bo wiele zdjęć to wielokondygnacyjne gmachy pod- i nad-znaczeń, po korytarzach których błądzą oczy tego i owego w poszukiwaniu najmniejszych aluzji i niedomówień, aby to już, już mieć pretekst do uwikłań w nowe spory natury błahej, a czasem poważnej.

Będzie to moja interpretacja i będę się starał nie używać przymiotników odnoszących się do innych  treści niż fotografie  Nie chcę oceniać programów i światopoglądów kandydatów. Będę patrzył na kandydatów, przez pryzmat komunikatów, które wysyłają - także do mnie, ale i do innych odbiorców o różnych kompetencjach odbiorczych - publikując określone treści wizualne na swoich, mam nadzieję, że będących w ich kontroli, kontach mediów społecznościowych.

W analizie zdjęć będę opierał się głównie o materiały dostępne w oficjalnych kanałach mediów społecznościowych poszczególnych kandydatów, za każdym razem podając źródło (które medium społecznościowe, bo z reguły nazwisko fotografa nie jest podawane w takich przypadkach) i datę ukazania się zdjęcia w internecie (często widoczne na samym poście)


Przy pięciu kandydatach trudno byłoby porównywać każdego z każdym, toteż postaram się więc scharakteryzować przekaz fotograficzny każdego kandydata osobno. Tylko od kogo zacząć, żeby nikogo nie faworyzować? Zdałem się więc na alfabet.



Robert Biedroń 


Instagram robertbiedron


Kandydat Lewicy ma już za sobą niejedną kampanię. Niektóre z nich zakończyły się sukcesem, inne porażką. Działalność społeczna i polityczna byłego prezydenta Słupska zaczęła się dość dawno i jest on zaznajomiony z regułami jakie narzucają media, rozumie też co można przez nie uzyskać lub stracić. Włączenie się do biegu o fotel prezydenta pociąga za sobą podwyższenie poprzeczki, ale w przypadku prezentacji wizualnej Roberta Biedronia zauważyć można ciągłość z poprzednimi okresami jego aktywności. 
Niemal od zawsze dbał o to, jakie obrazy będą go definiować w fotosferze. Ostatnimi czasy w kanałach mediów społecznościowych zamieszcza też sporo materiałów wideo, które również noszą znamiona przygotowania i przemyślanej strategii, ale nimi nie będę się tu zajmował, skupiam się na fotografiach.

Fotograf lub fotografowie Roberta Biedronia, nie da ukryć, znają się na rzeczy, choć wyboru zdjęć do publikacji dokonuje zapewne jeszcze ktoś inny, to efekt finalny w postaci narracji robi w ogólnych zarysach pozytywne wrażenie. Nie ma w zasadzie kadrów nieprzemyślanych, nieudanych technicznie czy kompozycyjnie. Plagą zdjęć na kontach mediów społecznościowych niektórych polityków bywają zdjęcia zrobione, ot, tak sobie, pod wpływem chwili, bez przygotowania, w nadziei, że spontaniczność wyzierająca ze zdjęcia zjedna publiczność swoją naturalnością. W efekcie dostajemy często zdjęcia kiepskie pod względem technicznym i niezrozumiałe, chaotyczne pod względem treściowym i estetycznym. Spontaniczność w fotografii musi iść w parze z „dobrym okiem”.


Z uśmiechem przez politykę


To co uderzające, gdy przeglądamy fotografie kandydata Lewicy, to jego wieczny uśmiech na twarzy. 


Instagram robertbiedron


Instagram robertbiedron
Nie sądzę żeby był to przypadek. Uśmiech jest jednym z kluczowych elementów kreacji Roberta Biedronia na potrzeby medialne. Nie bez powodu – wystarczy spojrzeć na badania jakie zachowania, wzbudzają sympatię wyborców, szczególnie młodych i (jeszcze) pozytywnie nastawionych do życia. Notorycznie uśmiechnięta twarz polityka może natomiast razić niektóre osoby, ale nieco uśmiechu w polskiej polityce się przyda, biorąc pod uwagę całe zastępy ponurych politruków.

Na poważnie


Choć główny nacisk w prezentacji Roberta Biedronia jest położony na pokazanie człowieka bliskiego ludziom, uśmiechniętego „swojaka”, to nie może zabraknąć w portfolio kandydata na prezydenta zdjęć w typie przywódczym. To powracającą maniera w komunikacji wizualnej każdego polityka. Takie fotokomunikaty mają uwypuklać, uzewnętrzniać te cechy, które predestynują daną osobę do roli przywódcy. W przypadku wyborów prezydenckich jest to szczególnie ważne, aby widzieć w kandydacie lidera porywającego za sobą tłumy. Dominują w tym typie obrazów panteonizujące ujęcia z pozycją w centrum kadru, często robione nieco z dołu, co dodaje zwyczajowo trochę blichtru postumentu. Najczęściej postać polityka jest jedyną osobą na fotografii, otoczenie czy tło nie mogą rozpraszać dominującej pozycji głównego bohatera. Takich fotografii ma Robert Biedroń dośc sporo, znaczna część wykonana przez sprawnych fotografów, z pełną kontrolą pozy, światła i tła.


Instagram robertbiedron

Instagram robertbiedron



Zapatrzona w dal, zamyślona postać lidera, widziana nieco z dołu mogłaby pasować do powyższych sformalizowanych, pomnikowych ujęć.




Instagram robertbiedron


Zgrzebne tło biurowego okna i wiekowych kamienic zrobiłoby jednak z tego postumentowego kadru prześmiewcze pole do kpin....gdyby nie sprytnie zajadany tłustoczwartkowy pączek. Umiejętność łączenia różnych form prezentacji lidera i gra tymi formami to jedna z cech wyróżniających sztab Roberta Biedronia.


Na luzie


Każdy polityk stara się wypuszczać w przestrzeń publiczną zdjęcia, które ocieplą jego/jej wizerunek. Są to fotografie zwolnione z rygoru poprawności wizerunkowej i emitują przekaz z innego zakresu emocjonalnego. Często pokazują polityka prywatnie, w gronie rodzinnym, uprawiającym sport, podczas spotkań o charakterze nieformalnym.


O jakości narracji fotograficznej Roberta Biedronia świadczą niewątpliwie fotografie pokazujące go w pozach swobodnych, niefrasobliwych, codziennych. To siła kandydata celującego w głosy młodych obywateli. Zdjęcie niedopasowanych skarpetek z okazji osób z syndromem Downa?  Niebanalna pomysłowość warta docenienia. Trudno sobie wyobrazić taką śmiałość w wydaniu innych kontrkandydatów. 

Instagram robertbiedron


Zresztą, w przekraczaniu bariery poważne/dostojne – wesołe/zabawne  w sposób interesujący i angażujący, Robert Biedroń i jego sztab wydają się mieć wyjątkowo dobrą rękę, i oko.


Czuć tu robotę speców od marketingu politycznego. Czas pokaże, czy taka strategia pozwoli na zyskanie elektoratu.


Instagram robertbiedron
Instagram robertbiedron

Niektóre zdjęcia, czy kombinacje zdjęć są zupełnie wyjątkowe i sugerują duży dystans Kandydata Lewicy do siebie i swojego wyglądu.

Instagram robertbiedron

Docenić należy dbałość sztabu Roberta Biedronia w kształtowaniu i podtrzymywaniu jego wizerunku, ale niektóre, ewidentnie lansowane trendy mogą wywoływać mimowolny sprzeciw osób wyczulonych na uporczywe powtarzanie niektórych schematów. O uśmiechu już wspomniałem, apelując o „frasunek” na twarzy Roberta Biedronia, ale inną natarczywością narracji kandydata lewej strony jest tzw. odwrócona selfioza - robienie zdjęć, gdy jest robione selfie.

Instagram robertbiedron

Ta przypadłość jest niestety powszechna u niemal wszystkich kandydatów na prezydenta, nie tylko w Polsce. 


Co można "wycisnąć" z kampanii prezydenckiej?

Przyzwyczajenie zajęło miejsce niechęci i robienie selfie na spotkaniach wyborczych stało się jazdą obowiązkową dla każdego kandydata, ale nie ma potrzeby, aby prawie każdą taką okazję uwieczniać i pokazywać. Robert Biedroń zdaje się lubić tego rodzaju ujęcia, i hołduje temu zwyczajowi z niekłamaną przyjemnością. Poniżej natomiast przykład, że i z tak szablonowego ujęcia można "wycisnąć" więcej. Szczegónie wart podkreślenia jest fakt umiejscowienia kandydata na samym końcu selfieowego ogonka. Kandydaci niechętnie stawiają się w takim położeniu, bo reguły chcą dominować na powierzchni kadru.


Instagram robertbiedron

Poza tym w fotonarracji Biedronia znajdziemy standardowe ujęcia kampanijne. Większość z nich pełni rolę głównie informacyjną, pokazową, ale takie są prawidła prowadzenia polityki. Z każdego spotkania z wyborcami trzeba coś opublikować aby nikt, żadna miejscowość, środowisko nie czuło się pominięte.


Instagram robertbiedron 7 mar 2020

Instagram robertbiedron



Nie każde zdjęcie w przekazie polityka będzie interesujące pod względem fotograficznym. Poniżej jednak kilka przykładów ujęć, które pomimo wizualnych ograniczeń spektaklu kampanii skrzą się ciekawym pomysłem na zdjęcie.



FB robertbiedron fot. W. Grzędziński  20 stycznia 2020

FB robertbiedron fot. W. Grzędziński 20 stycznia 2020

FB robertbiedron 7 marca 2020

Zakończę zdjęciem czarno-białym, które bardzo rzadko goszczą w fotonarracjach u polskich polityków- a szkoda.



Instagram robertbiedron