poniedziałek, 6 listopada 2017

"Andrzej Duda. Dwa lata prezydentury" - polityczna foto-ksiażka roku



W zaledwie 2 lata po objęciu funkcji prezydenta RP przez Andrzeja Dudę, Kancelaria prezydencka zdecydowała się na publikację foto-książki dokumentującej dotychczasowy przebieg jego kadencji. Forma wydawnictwa jest niebywale estetyczna, układ przejrzysty, dostosowany do tego typu publikacji i  prezentuje kilkanaście rozdziałów mających przybliżyć główne pola aktywności głowy państwa- między innymi: politykę zagraniczną, bezpieczeństwo, wspieranie gospodarki, Polonii czy sportu. Po krótkim tekście wprowadzającym prezentowane są fotografie wykonane łącznie przez sześcioro fotografów. PDF książki (z której pochodzą użyte tutaj fotografie) jest dostępny na oficjalnej stronie prezydenta RP

Co zatem mają do zaoferowania twórcy tej nieoczekiwanej foto-książki? Teksty eksploatują nieco skostniałą formę propagandy sukcesu poprzez nadmierną ekspozycję wyliczeń kolejnych osiągnięć prezydenta z punktu widzenia partii politycznej, z której wywodzi się Andrzej Duda. Brak oczywiście jakichkolwiek punktów dyskusyjnych, szkiców choćby toczonych sporów czy spraw „do załatwienia”, które mogłyby obraz prezydenta popsuć. 


Niestety fotografie wpisują się w tą trącącą naiwnym optymizmem wyliczankę  dokonań prezydenta. W większości przypadków widzimy prezydenta w sytuacjach pozowanych lub w takich,  w których okoliczności usilnie wskazują, że zdjęcie będzie zrobione (np. moment odsłonięcia tablicy z nazwą ulicy Marszałka Piłsudskiego).

Dominującymi motywami w książce są: oficjalne zdjęcia ze spotkań z innymi głowami państw lub przedstawicielami różnych grup społecznych,  przemówienia na różnych forach do różnych gremiów, podpisywanie oficjalnych dokumentów, składanie wieńców i przypinanie orderów. Książka ma w zamierzeniu pokazywać najważniejsze momenty tych dwóch lat, ale taki samoograniczający się szablon powoduje, że atmosfera wydawnictwa jest duszna, a ekspresja- biurokratycznie bezduszna. Strategia tematyzacji polegająca na uderzaniu ciągle w te same naprzemienne tony: uśmiechnięty - poważny, razi nadmiarem wyreżyserowania i schlebiania najmniej wymagającym oczekiwaniom. Czy prezydent Andrzej Duda nigdy się nad niczym głęboko nie zastanawia? czy nie bywa dogłębnie przejęty, poruszony jakąś sytuacją? czy nie miewa poważnych wątpliwości? nie bywa zaskoczony?

Razi w książce krocie rzędów głów patrzących na nas z pozowanych, grupowych zdjęć; z tematów lżejszych, zbijających trochę patos urzędu i ceremonii pozostaje głaskanie po główkach małych dzieci i łeb labradora. W rozdziale o odwiedzinach 52 powiatów polskich jest 6 zdjęć- z czego 3 z nich pokazują moment robienia selfie z prezydentem. Kilka lepszych zdjęć nie ratuje ogólnego odczucia schematyzmu i braku dokumentacyjnego polotu.



Można by się spodziewać foto-książki przedstawiającej prezydenta choć trochę „z bliska”- fotografie oficjalne możemy oglądać w mediach przy okazji każdej prezydenckiej wizyty czy każdego innego wydarzenia z kalendarza głowy państwa. Wielu zapewne jest widzów rozochoconych stylem, którym operuje  Pete Souza - fotograf Baracka Obamy. Pokazuje on szerokiej publiczności amerykańskiego prezydenta w okolicznościach pół- i całkiem nieoficjalnych; z dużą dozą dystansu wobec urzędu i protokołu co oczywiście sprawia, że odbrązowiona postać Obamy jawi się w pozytywnym świetle. Któż by przecież chciał oglądać fotografie - zależnie od okoliczności - nienagannie oficjalnie uśmiechniętego bądź poważnego urzędnika podczas wypełniania swoich konstytucyjnych obowiązków. Fotoedytorzy ksiażki „Andrzej Duda. Dwa lata prezydentury” sądzili, że chętnych będzie wielu. Jest zatem usztywniony kanonem liczb i sprawozdań portret urzędnika- zabrakło portretu człowieka. 

Skoro publikacja jest już zbiorowym dziełem, a fotografowie zawiedli w kwestii ujęć ocieplających wizerunek prezydenta, warto by było poprosić obywateli, którzy mieli okazję zrobić sobie to przysłowiowe selfie o udostępnienie zdjęć do publikacji- na tysiące tego typu wykonanych zdjęć, na pewno znalazłby się kilka w dobrej jakości i niebanalnej treści.

Naturalnym porównaniem dla "Andrzej Duda. Dwa lata prezydentury" jest publikacja "Prezydentura w obiektywie" wyd. 2015 - zapis 5-letniej kadencji Bronisława Komorowskiego. Zapewne animozje polityczne nie pozwoliły na sugerowanie się stylem poprzedniej prezydenckiej ekipy fotograficznej. Wielka szkoda- efekt pracy tamtego zespołu fotografów i fotoedytorów jest dużo bardziej interesujący; więcej frapujących zdjęć i dużo ciekawsza w wymiarze tematycznym koncepcja foto-ksiażki.

fot. Wojciech Grzędziński, fotografie znalazły się w książce "Prezydentura w obiektywie" wyd. 2015

Co stało się z koncepcją budowy wizerunku prezydenta poprzez fotografię? Dlaczego Bronisław Komorowski miał ekipę gotową pójść w ślady najlepszych fotografów politycznych, ludzi mających intuicję, umiejętności i talent, którzy z odwagą spotkali się z konwencjami nowoczesnego postrzegania roli komunikacji obrazami w życiu publicznym, nawet mając za tworzywo naszą polską przaśną przestrzeń polityczną a Andrzej Duda nie zasługuje na to takie same traktowanie i zostaje mu wystawiona sztampowa, nudna do przesytu fotograficzna laurka?


Sama decyzja wydania albumu, odwołanie się do tej formy prezentacyjnej zaledwie po dwóch latach sprawowania urzędu jest błędna. Za wcześnie jeszcze na takie podsumowania, a publikacja niedokończonego projektu jest szkolnym błędem każdego fotograficznego cyklu. Nie obwiniajmy jednak li tylko samych fotografów- nie wszystko od nich zależy. Fotoedytorzy i autorzy koncepcji książki mają swój udział w tej porażce nie mniejszy niż osoby odpowiedzialne za reglamentacje dostępu fotografów do prezydenta Dudy. Kiedy fotografów ogranicza brak dostępu do fotografowanej osoby, nie ma możliwości aby powstały interesujące zdjęcia.





Na koniec kilka westchnień w życzeniowym typie "jak to by mogło wyglądać" - politycznie osadzona - bo od tego trudno uciec- ale jednocześnie lekka i intrygująca fotografia wspomnianego już Pete-a Souzy i jego podejście do fotografowania przywódcy światowego mocarstwa.














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz